wtorek, 22 września 2015

Weekend w Mediolanie


Wakacje dobiegają końca, to ostatnia chwila by jeszcze gdzieś wyskoczyć, chociaż na weekend. Ja postanowiłam spędzić trzy dni w Mediolanie. Przy okazji odwiedziłam Expo. Poza tym zwiedzałam i kręciłam się po mieście. Wiecie co? W życiu nie widziałam tylu dobrze ubranych ludzi w jednym miejscu ;). Ilość drogich torebek i butów na metr kwadratowy robi wrażenie :). I wcale nie mam na myśli butików selektywnych marek ;).


Polska na EXPO





Zakupy w KIKO musiały być. Szczególnie, że we Włoszech kosmetyki te są odrobinę tańsze niż w Polsce :)



Rosyjskie mishki na EXPO



wtorek, 8 września 2015

Paese Glow mgła pudrowa rozświetlająca

Długo szukałam rozświetlacza idealnego. Powoli traciłam nadzieję, że coś takiego w ogóle istnieje, aż do momentu, gdy przyjaciółka wspomniała mi o mgle pudrowej marki Paese. Wiedziałam już, że muszę się jej bliżej przyjrzeć! Przy najbliższej okazji kupiłam mgłę w odcieniu nr 12 - naturalnym. Do wyboru mamy 4 kolory, myślę, że każdy coś sobie dobierze.

Kosmetyk zamknięty jest w solidnym czarnym opakowaniu z lusterkiem. Do rozświetlacza dołączona jest gąbeczka do aplikacji, ale nie po to mam pędzle by się bawić takimi wynalazkami... Gąbeczka nieużywana zaginęła w akcji ;).


 Rozświetlać jest bardzo drobno zmielony. Jego konsystencja sprawia wrażenie miękkiej i wilgotnej. Przy aplikacji trzeba uważać, by nie przesadzić z jego ilością, ale bez problemu można nad tym zapanować. Kosmetyk nakładam za pomocą pędzla na szczyty kości policzkowych, nos, brodę, używam go też do rozświetlenia kącików oczu i pod łuk brwiowy, Bardzo delikatnie omiatam prawie czystym pędzlem też czoło. Efekt jest zachwycający. Kosmetyk tworzy na skórze subtelnie błyszczącą taflę, a twarz wygląda wyjątkowo świeżo. Trwałość rozświetlacza jest dobra. W ciągu całej nocy makijaż wymaga jednej poprawki.
Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jest to najlepszy kosmetyk rozświetlający, jaki kiedykolwiek miałam. Codziennie, przy wykonywaniu makijażu, na nowo zachwycam się efektem rozświetlenia, jaki uzyskuję dzięki mgle pudrowej Paese. Jestem pewna, że kosmetyk ten na długo zagości w mojej kosmetyczce :). Poszukiwania idealnego rozświetlacza uważam za skończone.

Cena kosmetyku to 35 zł za opakowanie o gramaturze 9 g. Można go dostać na wyspach Paese i w sklepie internetowym (klik).

Jeśli ciągle szukacie swojego rozświetlacza idealnego to zachęcam Was do zapoznania się z mgłą Paese. Chociażby z testerem, gdy będziecie przechodzić koło wyspy tej Marki. Myślę, że ciężko Wam będzie iść dalej bez tego kosmetyku ;)

sobota, 5 września 2015

Matowa pomadka Inglot 420

Kolor leżący pomiędzy fioletem, a różem zobaczyłam na ustach mojej przyjaciółki. Szybko dowiedziałam się, że to pomadka marki Inglot. Przez pewien czas obserwowałam uważnie usta przyjaciółki i doszłam do wniosku, że kolor długo utrzymuje się na ustach w nienaruszonym stanie. Zapytałam też o opinię na temat tego kosmetyku... Była pozytywna! Sprawdziłam numer (420!) i pognałam do sklepu. 

Pomadka ma charakterystyczne czarne metalowe opakowanie, typowe dla marki Inglot. Ma matowe wykończenie. Sztyft jest dość twardy, przez to pomadka nakłada się dość topornie... Ale mi to nie przeszkadza, matowe szminki już tak mają ;). Za to jest bardzo dobrze napigmentowana i bez problemu kryje. Gdy już nałożymy kolor na ustach to dłuuugo możemy się nim cieszyć. Trwa i trwa i końca nie widać. Gdy nie jemy to pomadka jest w stanie przetrwać całą noc. Lekko wysusza usta, jak każda matowa pomadka. W moim przypadku dobry balsam do ust nałożony po demakijażu załatwia sprawę.


Matowa pomadka Inglot nr 420 to jedna z moich ulubionych szminek. Uwielbiam ją :). Duży plus za rozsądną cenę (nie pamiętam dokładnie ile kosztowała, ale kosmetyki Inglot do drogich nie należą) i dobrą dostępność. Serdecznie polecam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...