wtorek, 28 lipca 2015

Powrót.

Nie wiem czy wiecie, ale prawie rok temu popsuła mi się lustrzanka. Przez to fotografowanie stylizacji stało się bardzo ciężkie, a w końcu z tego zrezygnowałam. Na szczęście teraz już mam nowy aparat i nic nie stoi na przeszkodzie, by powrócić do stylizacji. Oto mój dzisiejszy zestaw!

Ostatnio polubiłam ubrania i dodatki w bieli i złocie. Nic dziwnego, że mój pierwszy korpus do O bag jest właśnie biały! ;).

Przy okazji możecie zobaczyć moją nową fryzurę. Prosto od fryzjera :)

 












spodnie - Stradivarius, top - Stradivarius, buty - Mango, torba - Fullspot, motylek - prezent od Przyjaciela <3

niedziela, 19 lipca 2015

Epionce Gentle Foaming Cleanser - Łagodna pianka oczyszczająca


Dziś pokażę Wam kosmetyk, którego od dłuższego czasu używam po oczyszczania twarzy. Jest to oczyszczająca pianka marki Epionce. Nadeszła pora, by podzielić się z Wami moją opinią na jego temat!

Pianka znajduje się w plastikowej buteleczce z wygodnym dozownikiem, Jej pojemność to 170 ml, a cena 129 zł. Na szczęście kosmetyk okazał się bardzo wydajny, mała ilość preparatu wystarcza na dokładne oczyszczenie twarzy. Dzięki temu pianka bardzo powoli znika z buteleczki ;).

Kosmetyk nadaje się do usuwania makijażu (poza wodoodpornym). Ja robię tak, że najpierw zmywam makijaż płynem micelarnym, a potem  myję twarz pianką, która idealnie zmywa resztki makijażu. Konsystencja pianki jest bardzo delikatna, kremowa. Ma delikatny, przyjemny zapach. Po naniesieniu na zwilżoną twarz kosmetyk się delikatnie pieni. Preparat bardzo dobrze oczyszcza skórę. Po jego użyciu moja cera jest gotowa na dalszą pielęgnację. Kosmetyk nie wysusza skóry, nie odczuwam po nim ściągnięcia. Pianka jest bardzo delikatna, nie powoduje podrażnień. Dzięki stosowaniu tego, a także innych kosmetyków marki Epionce, kondycja mojej cery bardzo się poprawiła.

W podsumowaniu mogę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z pianki Epionce i polecam ją każdemu :). Niebawem napiszę o innych kosmetykach Epionce, które stosuję :).

czwartek, 16 lipca 2015

BeGlossy lipiec 2015

Pamiętacie, że poprzednie pudełko mnie nie zachwyciło? Miałam nadzieję, że w tym miesiącu, dla odmiany, będzie efekt WOW... A jest tak sobie, zobaczcie sami.



W moim pudełku znalazły się:

Beaver Professional - Szampon regenerujący do włosów - miniaturka 60 ml. Kolejna miniaturka szamponu... Kurczę, ile można? Wystarczy mi na 3 razy i nawet nie odczuję działania. No nic, przyda się w podróży... Kiedyś... Bo już mam spory podróżny zapas.

Artego - Spray intensywnie nawilżający Rain Dance - pełny produkt, 20 ml. Spoko, ale na stronie producenta zobaczyłam, że kosmetyk występuje też w pojemności 150 ml. No mogliby się rzucić tym większym... Tak czy inaczej z chęcią przetestuję.


Anabelle Minerals - Mineralny puder matujący Pretty Matt - Miniaturka 1 g. Tu trafili w dziesiątkę, właśnie taki puder chciałam przetestować! Szkoda tylko, że miniaturka...

 Vichy Purete Thermale - Płyn micelarny do demakijażu oczu i wrażliwej skóry twarzy 3 w 1 miniaturka 30 ml. Kolejny płyn micelarny, niby zawsze się przydają, ale nie popadajmy w skrajności ;). Nie przepadam za marką Vichy.

Vichy Aqualia Thermal - Dynamicznie nawilżający krem o bogatej konsystencji - miniaturka 15 ml. Jak już wspomniałam nie przepadam za tą marką. Poza tym ta nazwa!!?? Jak dla mnie to po prostu dynamicznie nawilżający krem o bogatej konsystencji. Cała reszta to wata! Co to niby znaczy "dynamicznie nawilżający?" pfffff!


 Efektima - Coconut Miracle - pełen produkt o pojemności 150 ml. Jest to kosmetyk do wszystkiego (ciało, dłonie, paznokcie i włosy), na bazie olejku kokosowego. Hmm... Pierwszy raz się z tym spotykam, zobaczę co to za cudo ;).


 I właśnie tak to wygląda. Czy Wam też pudełko wydaje się słabe, czy po prostu mam gorszy dzień? ;)

wtorek, 14 lipca 2015

Marbla - Dry shampoo professional line - tanie, a dobre!

Jeśli nie widać różnicy to po co przepłacać? Znacie to? Na niektóre kosmetyki jestem skłonna wydać duże sumy pieniędzy, bez mrugnięcia oka. Za to na inne po prostu mi szkoda kasy. Tyczy się do między innymi zmywaczy do paznokci, a także suchych szamponów. Właśnie taki tani szampon Wam dziś pokażę :D.

Dry shampoo professional line, wyprodukowany przez Marbla, kupiłam w Biedronce za ok. 5 zł (nie mam pojęcia czy to cena regularna, czy też promocja). Szczerze mówiąc skusiła mnie cena, w końcu to 1/3 ceny suchych szamponów Batiste. Pomyślałam, że warto zaryzykować i go przetestować :). Szczególnie, że często używam kosmetyków tego typu (moje włosy muszą zawsze dobrze wyglądać w pracy, a nie zawsze mam czas na to by je umyć i wymodelować). Mój wybór padł na wersję "flower mood".

Z ciekawością przystąpiłam do testowania kosmetyku. Aplikacja przebiegła bez problemu. Produkt naniosłam przy nasadzie włosów. Odniosłam wrażenie, że szampon od Marbla bardziej "bieli" włosy niż Batiste. Przypuszczam, że jest on bardziej skoncentrowany, przez co też bardziej wydajny. Jego zapach nie jest zbyt intensywny, co dla mnie jest plusem (Batiste za bardzo dawały mi po nosie, irytowało mnie to). Biały proszek wmasowałam we włosy, zostawiłam na chwilkę, a następnie wyczesałam. Efekt, jaki uzyskałam pozytywnie mnie zaskoczył. Włosy uniosły się u nasady, pozostały miękkie i błyszczące, a przetłuszczenie zostało zniwelowane. Właśnie o to chodziło! Co więcej, efekt utrzymał się przez cały dzień, a głowę w końcu umyłam z psychicznej potrzeby ;).

Myślę, że warto wypróbować suchy szampon z Biedronki, może Wasze serca też podbije? :)


sobota, 11 lipca 2015

Baltic Collagen - krem do rąk

Krem do rąk to kosmetyk, który zawsze powinien być "pod ręką" ;). No cóż, dłonie narażone są na kontakt z detergentami, częste moczenie w wodzie, kontakt z wieloma substancjami chemicznymi... To wszystko wpływa negatywnie na kondycję naszej skóry, dlatego też warto dbać o nasze dłonie i traktować je dobrymi kosmetykami.

 Krem marki Baltic Collagen to, jak sama nazwa wskazuje, kosmetyk z zawartością kolagenu morskiego. Preparat ma gęstą formułę. Jest bezzapachowy i nie zawiera barwników. Jest to kosmetyk hipoalergiczny. Warto zwrócić uwagę, że jest to kosmetyk polski :). Trzeba wspierać naszą gospodarkę!
Po nałożeniu na dłonie bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Dłonie stają się bardzo gładkie (jak to po użyciu kolagenu), skóra jest miękka i nawilżona. Po dłuższym stosowaniu zauważyłam poprawę kondycji moich dłoni i paznokci. Skóra staje się napięta i odżywiona. Dłonie po prostu wyglądają lepiej. Kosmetyk pielęgnuje też skórki przy paznokciach! :)
Nawet moi znajomi zauważyli różnicę, gdy "poczęstowałam" ich porcją tego kremu :)

Jestem bardzo ciekawa innych kosmetyków marki Baltic Collagen! A może już je znacie?


Tubka o pojemności 50 ml kosztuje 39 zł. Nie jest to kosmetyk tani, ale na pewno warto go poznać :). Polecam!


wtorek, 7 lipca 2015

Sache Vite dry fast top coat - jak mogłam bez niego żyć?

Od dawna wiedziałam o istnieniu utwardzacza Sache Vite, ale nie miało to wpływu na moje życie ;). Dopiero, gdy trafiłam na niego w jakimś sklepie internetowym, i przeczytałam opis, coś się zmieniło. Dowiedziałam się, że utwardzacz nakłada się na mokry lakier, gdyż przenika on przez warstwę emalii i utwardza ją, przy okazji przyśpieszając wysychanie. Już wiedziałam, że muszę to sprawdzić!



Sache Vite kupiłam w drogerii Super-Pharm w cenie ok. 12 zł za 14 ml (cena pozytywnie mnie zaskoczyła, w internecie było drożej) i szybciutko poleciałam do domu go wypróbować.
Kosmetyk nakłada się na mokry lakier, trzeba więc uważać, żeby go nie zetrzeć pędzelkiem. Producent zaleca formowanie kropli na końcu pędzelka i delikatnymi ruchami rozprowadzenie jej na płytce paznokcia. Ta metoda faktycznie się sprawdza, potrzeba jednak odrobiny wprawy bo Sache Vite bardzo szybko schnie. Po chwili mam już na paznokciach twardą, błyszczącą taflę.

Produkt zdecydowanie przedłuża trwałość lakieru. Emalia nie odpryskuje i nie ściera się z końcówek przez ok. 5 dni. Dodatkowo paznokcie pęknie się błyszczą. Sache Vite poprawia jakość nawet kiepskiego lakieru kolorowego. Mały minusik daję za dość intensywny i ostry zapach preparatu, ale przy innych zaletach przemykam na to oko ;).

W tej chwili nie wyobrażam sobie życia bez Sache Vite. Dzięki temu kosmetykowi czas wykonania perfekcyjnego manicure znacznie się skrócił, a czas pomiędzy kolejnymi zabiegami wydłużył.
Jeśli jeszcze nie znacie tego utwardzacza to najwyższa pora to zmienić!

piątek, 3 lipca 2015

Organique - Sugar whip peeling fruit cocktail

Różowa , pachnąca owocami, panika... Brzmi pysznie, prawda? Chętnie bym ją zjadła, ale tego nie zrobię, gdyż dziś piszę o kosmetyku, a nie o deserze ;).

Cukrowa pianka peelignująca do ciała od Organique to świetna alternatywa dla tradycyjnych peelingów. Kosmetyk znajduję się w plastikowym słoiczku z aluminiową nakrętką, takie opakowania są typowe dla marki Organique.


Kosmetyk ma różowy kolor i zwartą konsystencję pianki. Kojarzy mi się z "ciepłymi lodami", pamiętacie je z dzieciństwa? ;). W masie możemy dostrzec malutkie cukrowe drobinki. Pachnie owocowo, ale dla mnie ten zapach jest lekko chemiczny. Pianka łatwo się nabiera na dłoń i bez problemu można ją nanieść na skórę. Kosmetyk przeznaczony jest do peelingu na sucho, dopiero po przemasowaniu ciała dodajemy wodę by nasza pianka uległa spienieniu.

Zdolności ścierne są niższe niż typowego peelingu, ale kosmetyk świetnie odświeża skórę, pozbawiając ją, w delikatny sposób, martwego naskórka. Poza tym, kosmetyku można użyć do mycia ciała. Nie zauważyłam wysuszenia, ani też nawilżenia skóry. Pianka nie pozostawia po sobie tłustej warstwy, co jest dla mnie dużym plusem w ciepłe dni, więc po prysznicu warto użyć balsamu.


Pianka występuje w dwóch pojemnościach, mój słoiczek zawiera 100 ml kosmetyku i w sklepie kosztuje ok. 20 zł. Możemy też kupić większe opakowanie - 200 ml.

Sugar whip peeling to bardzo przyjemny kosmetyk, polecam go do stosowania na co dzień, Chętnie przetestuję też inne warianty zapachowe :).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...