środa, 22 kwietnia 2015

31. Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE & SPA - relacja

11 i 12 kwietnia w Krakowie odbył się 31. Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE & SPA, na których miałam przyjemność być. Obecność na targach pozwoliła mi zapoznać się z nowinkami kosmetycznymi i ofertą różnych marek z branży medycyny estetycznej (co jest dla mnie niezwykle istotne... ale więcej dowiecie się w swoim czasie!). Pora na małą fotorelację z tego wydarzenia!




Na targach szczególnie interesowały mnie linie kosmetyków skierowane do profesjonalnego użycia w salonach kosmetycznych :)











A oto mały wycinek tego co przyniosłam ze sobą do domku :). Poza tym zrobiłam też mały zakup do studia kosmetycznego znajomej.





Podejrzewam, że mój udział w następnych targach może mieć troszkę inny charakter ;).

wtorek, 21 kwietnia 2015

Trochę magii na co dzień ;)


Wyobraźcie sobie coś bajeranckiego, trochę magicznego, mieszczącego się w torebce, a na dodatek praktycznego! Widzicie już Mini Chusteczki (klik)? :D

Magiczne chusteczki wyglądają jak dość spore miętowe pastylki. Są pojedynczo pakowane w folię. Zapobiega to przypadkowemu ich zamoczeniu. Po rozpakowaniu chusteczka prezentuje się tak jak na poniższym zdjęciu.


Teraz wystarczy tylko zamoczyć pastylkę w odrobinie wody...


I powoli rośnie i rozwija się nasza chusteczka (opis prawie jak przy kwitnięciu jakiegoś pięknego kwiatu! ;)).



Gdy nasz piękny kwiat już przekwitnie (wiosna idzie skoro naszło mnie na takie kiczowate porównania O.O), otrzymujemy gotową wilgotną chusteczkę.


Możemy wykorzystać ją w dowolny sposób. Ja np. używałam ich do zmycia makijażu, wytarcia rąk czy też przetarcia blatu stołu ;). Jest to produkt uniwersalny i bardzo praktyczny. W mojej torbie zawsze znajdziecie przynajmniej jedną magiczną chusteczkę :). Znacie je już?

czwartek, 16 kwietnia 2015

Garnier antyperspirant Neo


Gdy zobaczyłam reklamę nowych antyperspirantów od Garniera - Neo, to wiedziałam, że muszę je przetestować. Kosmetyk ma rewolucyjną formułę suchego kremu. Brzmi ciekawie, no nie?

Mój wybór padł na zapach "shower clean". Pachnie świeżością, całkiem ładnie.
Kosmetyk zamknięty jest w plastikowej tubce stawianej na zakrętce. Po naciśnięciu na aplikatorze pojawia się nasz "suchy krem", trzeba tylko uważać żeby nie przesadzić z jego ilością. Gdy trafimy idealnie to kosmetyk szybko wysycha. Muszę przyznać, że formuła kremu jest całkiem przyjemna. O wiele milej aplikuje się krem niż jakiś zimny spray ;). Odnoszę wrażenie, że antyperspirant pielęgnuje delikatną skórę pod pachami. Gorzej jest z jego głównym zadaniem - ochroną przed poceniem. Producent obiecuje 48 godzinną skuteczność. No cóż, z moich obserwacji wynika, że ochrona przed poceniem jest bardzo słaba. Niby coś tam działa, ale znam skuteczniejsze antyperspiranty. Nie mam problemów z nadmierną potliwością, więc na co dzień kosmetyk daje radę, ale przed wyjściem na siłownię już bym mu nie zaufała.

Tubkę o pojemności 40 ml, możemy kupić za około 12 zł.

Antyperspirant wyróżnia się spośród tradycyjnych kosmetyków tego typu, jednak niska skuteczność prawdopodobnie powstrzyma mnie przed kolejnym zakupem. A szkoda.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Kwiatowy zapach na mojej podłodze - uniwersalny płyn Sidolux

Nie będę udawać, że sprzątanie to moja pasja ;). Szczerze mówiąc nienawidzę tego robić i jeśli naprawdę nie muszę to nie sprzątam. Czasami jednak naprawdę trzeba... Wtedy niech przynajmniej ładnie pachnie!



Uniwersalny płyn Sidolux o zapachu orchidei. Cóż mogę powiedzieć? Ładnie pachnie, kwiatami :).
No cóż, nie jestem ekspertem od sprzątania ;). Grunt, że czyści różne powierzchnie (czyli nie musimy zajmować przestrzeni wieloma butelkami) i radzi sobie z tym dobrze! Jeśli jestem w sklepie po środek do sprzątania to zawsze wybiorę ten, który ładnie pachnie ;)

piątek, 10 kwietnia 2015

31. Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE & SPA

Już w ten weekend w Krakowie odbędzie się 31. Międzynarodowy Kongres i Targi Kosmetyczne LNE & SPA. To będzie mój kolejny raz gdy wezmę udział w tym wydarzeniu :). Już nie mogę się doczekać! Planuję małe zakupy, ale nie zdradzę Wam na razie na co poluję ;).




Międzynarodowe Kongresy LNE & spa, organizowane dwa razy w roku w Krakowie pod hasłem Uroda-Edukacja-Profesjonalizm, to najważniejsze w Polsce spotkania profesjonalistów i jedyna impreza o charakterze prawdziwie międzynarodowym. Zapraszani eksperci to wybitni wykładowcy-praktycy z całego świata, którzy stwarzają wyjątkowe możliwości zdobywania wiedzy i wymiany doświadczeń.


Nowoczesna formuła Kongresu LNE to:

- Konferencja kongresowa (wykłady, panele dyskusyjne, pokazy masażu)
- Sympozjum Podologiczne
- Forum Manicure-Pedicure
- Premierowe prezentacje firmowe
- Atelier kongresowe – spotkania z najciekawszymi wykładowcami
- Targi – ponad 100 wystawców, najlepsze firmy kosmetyki profesjonalnej
- Art Visage Pro – Ogólnopolskie Mistrzostwa Makijażu i Stylizacji


Więcej szczegółów znajdziecie na www.lne.pl

Kto z Wa się wybiera? :D

czwartek, 9 kwietnia 2015

Kapsułki do prania Perlux

Jak pewnie wiecie lubię robić pranie... Głupio to brzmi, ale tak jest ;). Na pocieszenie przyznam się, że nienawidzę go później wywieszać na suszarkę i chować do szafy ;). W każdym razie w temacie prana stoję mocno, jestem zaopatrzona w płyny do różnego rodzaju tkanin i kolorów, chusteczki zapobiegające farbowaniu, wybielacze itp. a, ostatnio miałam możliwość przetestowania kapsułek do prania.

Kapsułki to dla mnie nowość. W mojej własnej pralce nie mogę ich stosować, ale aktualnie wynajmuję mieszkanie z pralką "zastaną", więc się nie krępowałam i przetestowałam cudaki :D.

Kapsułkę wrzuca się do bębna i tyle. Pranie się robi. Nie trzeba nic dozować, przesypywać, wysypywać, brudzić... Wygodne! :) Kapsułki są bardzo kompaktowe, myślę, że ich przechowywanie jest wygodniejsze niż proszków (moje przesypuję do specjalnych pojemników, niestety, nie zawsze cały worek się mieści, więc nie dość, że pojemniki zajmują sporo miejsca, to jeszcze worek stoi i się wysypuje z niego ;)). Poza tym pozwalają zaoszczędzić czas. Nie muszę się zastanawiać ile proszku wsypać, wrzucam kapsułkę i po kłopocie.

Jeśli chodzi o efekty to nie widzę różnicy pomiędzy kapsułkami, a proszkiem :). Polecam ten produkt jako wygodniejszą alternatywę :)



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Moja przygoda z keratynowym prostowaniem włosów

Jakieś trzy tygodnie temu poddałam się zabiegowi keratynowego prostowania włosów. Zdecydowałam się na ten krok ponieważ moja ostatnia wizyta u fryzjera była totalną porażką i w żaden sposób nie mogłam ogarnąć swoich włosów. Zostały zbyt mocno wycieniowane, bez konkretnego modelowania lub prostowania wolałam się nie pokazywać ludziom na oczy. Koleżanka, właścicielka studia urody, przekonała mnie, że wyjściem z tej sytuacji może być właśnie keratynowe prostowanie.

Zabieg rozpoczął się od mycia włosów. Następnym etapem było nakładanie preparatu keratynowego na włosy. Trwało to strasznie dłuuuugo. Fryzjerka aplikowana płyn przy pomocy pędzla, na cienkie pasma włosów. Robiła to z prawdziwym namaszczeniem! Szczerze mówiąc myślałam, że nigdy nie skończy! ;). Kolejnym krokiem było czekanie... Całe pół godziny! W tym czasie skoczyłam z właścicielką studia troszkę się poopalać w solarium ;). Dwie osoby w jednej kabinie... Było wesoło ;). Po upływie pół godziny znowu zasiadłam na fotelu fryzjerskim. Moje włosy zostały dokładnie wysuszone i wymodelowane na szczotce (to też trwało wieki), a następnie dokładnie wyprostowane przy pomocy prostownicy (dłuuugo). Kolejne pół godziny przerwy. Po tym zabawa zaczęła się od nowa. Mycie, nakładanie preparatu, kolejne pół godziny czekania, suszenie (tym razem bez modelowania) i prostowanie. Cały zabieg trwał... Uwaga uwaga... 4 godziny! Myślałam, że przyrosłam do fotela ;).

Po wszystkim moje włosy były idealnie proste, idealnie przyklejone do czaszki i wyglądały na mocno nieświeże... Ponoć mogłam je umyć już na następny dzień, ale wolałam nie ryzykować (w końcu 4 godziny, dłużej niż wybielanie zębów, to trwało "tylko" 2, a i tak myślałam, że zwariuję). Zamiast tradycyjnego mycia wybrałam suchy szampon, dzięki któremu mogłam wyjść na ulicę :D. Po 3 dniach umyłam głowę, włosy nadal były przyklapnięte i szybko się przetłuszczały, ale po każdym myciu sytuacja wyglądała lepiej. Po trzech tygodniach moje włosy wyglądają tak jak na zdjęciach. Chcę zaznaczyć, że nie są wymodelowane, po prostu je umyłam, trochę podsuszyłam suszarką, a dalej wysychały same. Są zdecydowanie prostsze (ale nie są to idealne druty, nie ma co się łudzić), nie puszą się, a ich kondycja się poprawiła. Po prostu wyglądają zdrowiej. O wiele łatwiej jest mi je wymodelować, a by osiągnąć efekt idealnie prostych włosów wystarczy mi kilka ruchów prostownicą.


Patrzcie co mi fryzjerka zrobiła O.O dlaczego tak mi wydziobała te włosy????
Jestem zadowolona z efektów zabiegu. W przyszłości na pewno go powtórzę. Za zabieg w studiu zapłaciłam 270 zł (to cena po znajomości, normalna cena to 340 zł).

środa, 1 kwietnia 2015

SHAVE-LAB Maszynka do golenia model ZERO z nożykiem PL.6+ (6 ostrzy)

Dziś przychodzę do Was recenzją maszynki do golenia. Zazwyczaj nie używam takich wynalazków, preferuję depilator albo pastę cukrową... Ale skoro już trafiła w moje ręce, a na dodatek myślę o depilacji laserowej, to czemu nie przetestować? :)



Pierwsze co zauważyłam to bardzo estetyczne opakowanie. Minimalistyczne białe pudełko z napisem. Bez zbędnych elementów. Dla mnie idealne! Dobry design! :D. 


Sama maszynka też dobrze się prezentuje. Połączenie bieli i chromowanych elementów daje szlachetny wygląd. Wyróżnia się spośród innych maszynek dostępnych na rynku. Dzięki zastosowaniu kauczuku rączka pewnie leży w dłoni. Muszę niestety dać mały minusik za to, że chromowana warstwa delikatnie się starła w ciągu pierwszego miesiąca użytkowania.


Do uchwytu można dopasować wszystkie rodzaje nożyków oferowanych przez SHAVE-LAB. Mi trafiły się nożyki PL.6+ (6 ostrzy). Końcówka jest łamana po środku, dzięki temu bez problemu dopasowuje się do kształtu ciała.

Ostrza gładko suną po skórze, pozostawiając ją idealnie gładką. Golenie jest wyjątkowo precyzyjne i bezpieczne. Dzięki maszynkom SHAVE-LAB szybko możemy uzyskać świetny efekt golenia :).

Moja przygoda z goleniem przebiega pozytywnie. Maszynka łączy w sobie ładny wygląd, dobre działanie i atrakcyjną cenę. Myślę, że wypróbuję też inne nożyki z oferty SHAVE-LAB.
A przed latem laserowa depilacja :D.


Recenzowaną przeze mnie maszynkę możecie kupić tutaj (klik) w cenie 51 zł.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...