niedziela, 13 grudnia 2015

KIKO liquid intense eyeliner

Kolejne kosmetyki, które przywiozłam z Mediolanu. Płynne linery KIKO, tym razem ze sztywną końcówką. Zdecydowałam się na nie przy kasie, ekspedientka zachęciła mnie mówiąc, że bardzo łatwo narysować nimi kreski. Gdy zobaczyłam cudowny fioletowy kolor, nie wahałam się ani chwili dłużej!

Zakupiłam dwa linery, jeden klasycznie czarny, drugi w pięknym odcieniu fioletu.


Wbrew temu co twierdziła ekspedientka, rysowanie kreski jest dla mnie trudniejsze niż przy pomocy innych aplikatorów. Końcówka zaciąga mi skórę na powiece, muszę nanosić poprawki i w rezultacie kreska nie wygląda tak jak tego oczekiwałam. Muszę się bardzo postarać żeby nie popsuć makijażu, ale na szczęście udaje mi się.
Na plus zaliczam trwałość tuszu. Kreski są niezniszczalne. Łzy, deszcz i tarcie oczu ich nie uszkodzą! Inna sprawa, że przy demakijażu trzeba się trochę natrudzić... Tusz po wyschnięciu tworzy na skórze taką warstwę, która podczas zmywania nie rozpuszcza się, tylko złuszcza. Czasami trzeba trochę potrzeć.




Linery mają błyszczące wykończenie.

W Polsce kosmetyki te można kupić w sklepie KIKO lub przez internet, w cenie 29 zł. Z tego co pamiętam, w Mediolanie było odrobinę taniej.

Linery polecam do makijażu na szczególne okazje, gdy potrzebujemy czegoś, co przetrwa całą noc. Na co dzień raczej go nie używam, za dużo zamieszania przy demakijażu.

poniedziałek, 23 listopada 2015

BeGlossy listopad 2015


Listopadowe pudełko BeGlossy na starcie dostało ode mnie plusa... Wszystko kosmetyki były w całości ;) (pamiętacie moje poprzednie pudełko?)
Ale to tylko pierwsze wrażenie, najważniejsze jest to, co odkryłam w moim pudełku potem.


W moim boxie znalazłam:

- NIVEA - Balsam do ciała pod prysznic Cocoa&Milk - Miniatura o pojemności 50 ml
Jakoś nigdy mnie nie ciągnęły tego typu kosmetyki, ale w końcu wypróbuję. Co mi szkodzi ;)

- SANASE CHOCOLATETERAPIA -  Kompleks nawilżający - Dwie ampułki. W całym opakowaniu są cztery. Szkoda, że nie napisali jak mam to stosować... Będę szperać w internecie.


- SYOSS - Odświeżacz koloru do włosów - Pełny produkt. Jestem bardzo ciekawa tego kosmetyku. Jeśli się sprawdzi to myślę, że zrewolucjonizuje moją pielęgnację włosów! :D

- PANTENE - Aksamitny krem do włosów intensywnie nawilżający - Pełny produkt. Na razie mam mieszane odczucia... Mam to nakładać na suche włosy? No nie wiem... Na razie nakładam na wilgotne, może kiedyś odważę się na suche. Może...

- VICHY Idealia - Rozświetlający krem wygładzający - Miniaturka o pojemności 15 ml. Wiecie co myślę o kosmetykach tej marki. Nie będę się powtarzać.




- EFEKTIMA - Hydrożelowe płatki pod oczy Wine - Therapy - Pełnowymiarowy kosmetyk. Lubię wino. Płatki będą fajne jeśli tylko będą pachnieć winem ;)

- FEDERICO MAHORA - próbka zapachu FM 281 - Próbka o pojemności 2 ml. Poleży sobie.

- NATURALNE AROMATY - Olejek zapachowy - kawa - Pełny produkt. Lubię kawę! No i pachnie kawą :D.

Zawartość pudełka mi się podoba! Kosmetyki do włosów z chęcią wypróbuję (już się nie mogę doczekać), a te pachnące na pewno uprzyjemnią moją egzystencję :). Na Vichy przymykam oko.

poniedziałek, 16 listopada 2015

32. Kongres i targi LNE - moje zakupy

W weekend w Krakowie odbyły się kolejne, już 32. targi LNE. Tym razem, niestety, nie miałam zbyt dużo czasu na wizytę na targach. Wpadłam tylko na chwilę przed zamknięciem, a na dodatek zapomniałam aparatu! Z tego powodu pokażę Wam tylko to co udało mi się kupić... Po kwietniowych zakupach postanowiłam się ograniczyć i założyłam, że wydam tylko 300 zł. Udało się! :)

Oto moje zdobycze:








Na zdjęcia nie załapała się litrowa butla acetonu ;). To takie moje must have z targów.

Lakiery Orly chyba podbiją moje serce (na razie jestem zachwycona). Jeśli chodzi o pędzle... To chyba jeden mi się zdublował... Ale nikomu nie mówcie! Miniaturki OPI to nieprzemyślany zakup. Lepiej byłoby gdybym kupiła dwa duże lakiery... Zapłaciłabym podobnie i miałabym dwa idealne kolory... Ale trudno, stało się. Koniecznie musiałam kupić też pilniczki, wiadomo, zawsze się przydadzą. Mam też sztuczne rzęsy Ardell. To jedna z moich ulubionych marek, a rzęsy bardzo często są u mnie w użyciu i szybko je niszczę.

Ogólnie jestem zadowolona z zakupów :)

środa, 11 listopada 2015

Tołpa Botanic Gardenia Tahitańska Nawilżający szampon zwiększający objętość



Dziś pora na szampon, którego używam po keratynowym prostowaniu włosów (kolejny zabieg za mną). W sklepie wybrałam go z powodu braku SLS-ów i silikonów. Stwierdziłam, że taki delikatny kosmetyk doskonale się sprawdzi w pielęgnacji moich włosów. Poza tym ufam marce Tołpa. Po pewnym czasie mogę podzielić się z Wami moją opinią na jego temat.




Szampon zamknięty jest w plastikowej buteleczce o pojemności 200 ml, o designie typowym dla marki Tołpa. Opakowanie zawiera koreczek z systemem "press". Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, przy okazji muszę wspomnieć, że jeszcze nigdy nie udało mi się popsuć takiego zamknięcia... A z innymi to różnie bywało.

Już przy pierwszym użyciu zwróciłam uwagę na oryginalny zapach szamponu. Kosmetyk pachnie gardenią tahitańską, a przynajmniej tak twierdzi producent ;). Ja wyczuwam w nim delikatne nuty mięty, co daje uczucie przyjemnego odświeżenia podczas używania.
Konsystencja jest dość gęsta, jednak po dodaniu na dłoń odrobiny wody osiąga idealną konsystencję i łatwo się rozprowadza na włosach. Kosmetyk słabo się pieni. Dla niektórych może być to wada, ale dla mnie nie, już dawno przyzwyczaiłam się do takich szamponów :).

Kosmetyk dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy. Nie ma problem ze zmyciem olejów. Po użyciu włosy są miękkie i błyszczące. Z oceną zwiększenia objętości mam problem, gdyż po keratynowym prostowaniu moje włosy są mocno przyklejone do głowy i bardzo ciężko jest je odbić... Jednak włosy są lekkie i myślę, że gdybym wcześniej nic z nimi nie robiła to szampon faktycznie wpłynąłby na objętość.

Szampon można kupić w cenie ok. 27 zł. Jeśli kogoś interesuje to jest dostępny w drogeriach Rossmann.

Kosmetyk doskonale sprawdził się na moich włosach. W przyszłości wypróbuję również odżywkę z tej serii.

Ps.
Co myślicie o nowym wyglądzie mojego bloga? :)

sobota, 31 października 2015

KIKO precision eyeliner


Dziś pokażę Wam jedną z pamiątek z Mediolanu. Jest to eyeliner włoskiej marki KIKO. Zrobiłam spore zakupy kosmetyczne ;). Oprócz tego, kupiłam jeszcze dwa inne, ale na nie przyjdzie pora w przyszłości. 
 
Precision eyeliner jest to czarny tusz do kresek w płynie. Ma miękki filcowy aplikator w kształcie wydłużonego stożka. Muszę przyznać, że przy jego pomocy bardzo łatwo można narysować idealną kreskę na powiece. Aplikacja jest wyjątkowo łatwa. Liner szybko zasycha, a jego wykończenie staje się matowe. Kreski zrobione przy jego pomocy wyglądają naprawdę ładnie!
Spory minus muszę niestety dać za trwałość. Tusz bardzo łatwo się rozmazuje, nawet po wyschnięciu. Po potarciu oka możemy się pożegnać z kreską, a na dodatek mamy usmarowane pół twarzy. Łzy też szybko rozpuszczają makijaż. Jeśli się nie zapominamy to wszystko jest ok i pięknie się trzyma.
Plusik mogę natomiast dać za to, że demakijaż jest łatwy. szybki i przyjemny ;). 
Liner można kupić w sklepie KIKO, stacjonarnym lub internetowym. Jego cena to 29 zł. Mam wrażenie, że we Włoszech kosmetyki te są odrobinkę tańsze, ale mimo to polskie ceny są bardzo przystępne.

Eyeliner KIKO stał się moim ulubionym tuszem do kresek. Jest wyjatkowo łatwy w aplikacji, a kreski nim wykonane są idealne. Jestem w stanie wybaczyć mu tendencję do rozmazywania. Na pewno kupię go jeszcze nie raz! :)

środa, 21 października 2015

BeGLOSSY październik 2015

Październikowe pudełko beGLOSSY było dla mnie sporą niespodzianką... Po otwarciu, przez dłuższy moment nie wiedziałam o co chodzi... Zawartość boxa wyglądała po prostu dziwnie... Z resztą najlepiej Wam to pokażę!


Wszystkie kosmetyki były jakieś takie przykurzone. Po szybkim przeglądzie zlokalizowałam winowajcę... Okazał się nim niedomknięty słoiczek z podkładem mineralnym... No cóż, już go nie przetestuję :(.



A tak prezentują się oczyszczone kosmetyki :).

W pudełku znalazłam:

- Yves Rocher - Mleczko odbudowujące

Miniaturka o pojemności 75 ml. Cieszę się z tego kosmetyku gdyż kiedyś poleciła mi go koleżanka. Z chęcią sprawdzę co ją w nim urzekło :)

- Skin79 - Maska w płachcie - AC Calming

Jednorazowa maska do twarzy. Lubię takie kosmetyki, ale po jednym zabiegu za dużo o nich powiedzieć nie mogę.

- Pixie Cosmetics - Minerals Love Botanicals

Miniaturka o pojemności 1,5 g. Wszystko mi się wysypało ;)

- Charmine Rose - NCBS Acid Cream

Miniaturka o pojemności 15 ml. Lubię kosmetyki tego typu więc chętnie przetestuję.

- Naobay - SPA Body Peeling

Miniaturka o pojemności 50 ml. Znam już peeling do twarzy marki Naobay i bardzo go lubię, Do ciała preferuję jednak bardziej zwarte peelingi zamknięte w słoiczku.

- SPA Vintage Body Oli - Olejek do kąpieli

Pełnowymiarowy kosmetyk. Lubię produkty tej marki, myślę, że olejek też się sprawdzi. Będę go używać pod prysznicem.

- SHEFOOT - Domowe SPA dla stóp

Jednorazowy peeling wraz z maską do stóp. Ciekawe jak się sprawdzi. Swoją drogą SHEFOOT ma bardzo ciekawą i bogatą ofertę kosmetyków do pielęgnacji stóp. Sprawdźcie to!

- Equalibra - Nawilżająca odżywka zwiększająca objętość włosów

Miniaturka o pojemności 15 ml. Szkoda, że nie jest to pełnowymiarowy kosmetyk... No cóż, przyda się na jakiś wyjazd :)


Październikowe pudełko trzyma poziom. Niestety, wpadka z podkładem mineralnym trochę psuje wrażenie...


wtorek, 22 września 2015

Weekend w Mediolanie


Wakacje dobiegają końca, to ostatnia chwila by jeszcze gdzieś wyskoczyć, chociaż na weekend. Ja postanowiłam spędzić trzy dni w Mediolanie. Przy okazji odwiedziłam Expo. Poza tym zwiedzałam i kręciłam się po mieście. Wiecie co? W życiu nie widziałam tylu dobrze ubranych ludzi w jednym miejscu ;). Ilość drogich torebek i butów na metr kwadratowy robi wrażenie :). I wcale nie mam na myśli butików selektywnych marek ;).


Polska na EXPO





Zakupy w KIKO musiały być. Szczególnie, że we Włoszech kosmetyki te są odrobinę tańsze niż w Polsce :)



Rosyjskie mishki na EXPO



wtorek, 8 września 2015

Paese Glow mgła pudrowa rozświetlająca

Długo szukałam rozświetlacza idealnego. Powoli traciłam nadzieję, że coś takiego w ogóle istnieje, aż do momentu, gdy przyjaciółka wspomniała mi o mgle pudrowej marki Paese. Wiedziałam już, że muszę się jej bliżej przyjrzeć! Przy najbliższej okazji kupiłam mgłę w odcieniu nr 12 - naturalnym. Do wyboru mamy 4 kolory, myślę, że każdy coś sobie dobierze.

Kosmetyk zamknięty jest w solidnym czarnym opakowaniu z lusterkiem. Do rozświetlacza dołączona jest gąbeczka do aplikacji, ale nie po to mam pędzle by się bawić takimi wynalazkami... Gąbeczka nieużywana zaginęła w akcji ;).


 Rozświetlać jest bardzo drobno zmielony. Jego konsystencja sprawia wrażenie miękkiej i wilgotnej. Przy aplikacji trzeba uważać, by nie przesadzić z jego ilością, ale bez problemu można nad tym zapanować. Kosmetyk nakładam za pomocą pędzla na szczyty kości policzkowych, nos, brodę, używam go też do rozświetlenia kącików oczu i pod łuk brwiowy, Bardzo delikatnie omiatam prawie czystym pędzlem też czoło. Efekt jest zachwycający. Kosmetyk tworzy na skórze subtelnie błyszczącą taflę, a twarz wygląda wyjątkowo świeżo. Trwałość rozświetlacza jest dobra. W ciągu całej nocy makijaż wymaga jednej poprawki.
Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jest to najlepszy kosmetyk rozświetlający, jaki kiedykolwiek miałam. Codziennie, przy wykonywaniu makijażu, na nowo zachwycam się efektem rozświetlenia, jaki uzyskuję dzięki mgle pudrowej Paese. Jestem pewna, że kosmetyk ten na długo zagości w mojej kosmetyczce :). Poszukiwania idealnego rozświetlacza uważam za skończone.

Cena kosmetyku to 35 zł za opakowanie o gramaturze 9 g. Można go dostać na wyspach Paese i w sklepie internetowym (klik).

Jeśli ciągle szukacie swojego rozświetlacza idealnego to zachęcam Was do zapoznania się z mgłą Paese. Chociażby z testerem, gdy będziecie przechodzić koło wyspy tej Marki. Myślę, że ciężko Wam będzie iść dalej bez tego kosmetyku ;)

sobota, 5 września 2015

Matowa pomadka Inglot 420

Kolor leżący pomiędzy fioletem, a różem zobaczyłam na ustach mojej przyjaciółki. Szybko dowiedziałam się, że to pomadka marki Inglot. Przez pewien czas obserwowałam uważnie usta przyjaciółki i doszłam do wniosku, że kolor długo utrzymuje się na ustach w nienaruszonym stanie. Zapytałam też o opinię na temat tego kosmetyku... Była pozytywna! Sprawdziłam numer (420!) i pognałam do sklepu. 

Pomadka ma charakterystyczne czarne metalowe opakowanie, typowe dla marki Inglot. Ma matowe wykończenie. Sztyft jest dość twardy, przez to pomadka nakłada się dość topornie... Ale mi to nie przeszkadza, matowe szminki już tak mają ;). Za to jest bardzo dobrze napigmentowana i bez problemu kryje. Gdy już nałożymy kolor na ustach to dłuuugo możemy się nim cieszyć. Trwa i trwa i końca nie widać. Gdy nie jemy to pomadka jest w stanie przetrwać całą noc. Lekko wysusza usta, jak każda matowa pomadka. W moim przypadku dobry balsam do ust nałożony po demakijażu załatwia sprawę.


Matowa pomadka Inglot nr 420 to jedna z moich ulubionych szminek. Uwielbiam ją :). Duży plus za rozsądną cenę (nie pamiętam dokładnie ile kosztowała, ale kosmetyki Inglot do drogich nie należą) i dobrą dostępność. Serdecznie polecam!

czwartek, 27 sierpnia 2015

Po urlopie - Malta

Witajcie :). Znowu jakiś czas mnie nie było, tym razem z powodu urlopu. Wiecie, przed musiałam intensywnie pracować, szykować wszystko... Na urlopie wypoczywałam, nie miałam czasu na bloga... Skupiałam się na wyciąganiu 110% z tych dziesięciu dni luzu ;). Po powrocie musiałam trochę ponadrabiać, ale już ogarnęłam sytuację i oto jestem :).


Urlop spędziłam na Malcie, u zaprzyjaźnionej blogerki Ani z boga Co mnie kręci, co mnie podnieca :). To były cudowne wakacje :).











poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Kremowy cień do powiek Giordani Gold Luminous

Do cieni w kremie, jak pewnie dobrze wiecie, przekonałam się dopiero po kontakcie z kosmetykami Oriflame. Dziś pokażę Wam kolejny kremowy cień tej marki.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...