niedziela, 28 września 2014

JOANNA Olejek do twarzy i ciała z olejkiem makadamia

Olejek do twarzy i ciała z olejkiem makadamia, firmy Joanna, to kosmetyk, który trafił do mnie dzięki sierpniowej edycji pudełka ShinyBox. W sklepie 100 ml olejku możemy kupić za ok. 10 zł.

Przy pierwszym użyciu zauważyłam, że olejek jest mocno perfumowany. Muszę przyznać, że jego zapach mnie irytuje. Na twarz bym go nie nałożyła, ale na ciało jak najbardziej :). Używam go po kąpieli na wilgotną skórę. Kosmetyk jest tłusty, ale łatwo się go rozprowadza, a gdy zmęczona po pracy w końcu kładę się do łóżka to szczerze mówiąc zwisa mi czy utłuszczę pościel ;).

Gdy budzę się rano po kilku godzinach regenerującego snu, moja skóra jest miękka i nawilżona. Olejek pomógł mi doprowadzić się do porządku po urlopie. Polecam używać na noc zamiast balsamu. Planuję też zastosować go do olejowania włosów.


czwartek, 25 września 2014

Wypełniacz bez wstrzykiwania - specjalny płyn firmy Sidmool

Lubię kosmetyczne ciekawostki. Nie wahałam się ani sekundy gdy zobaczyłam to cudo na Azjatyckim Bazarze, od razu zamówiłam i nie mogłam się doczekać dostawy :).

Bezzapachowy płyn znajduje się w buteleczce z pompką. Jej pojemność to 60 ml, a cena 134 zł. Sprawa z tym kosmetykiem wygląda następująco: zawiera ekstrakty z tajemniczych ziół, a jego zadaniem jest odbudowa podskórnej tkanki tłuszczowej. Smaruję sobie kości policzkowe, tłuszczyk się rozrasta, a ja oszczędzam na zabiegach w gabinecie medycyny estetycznej (a na dodatek nie boli!).
Wiecie co jest najlepsze? Działa! A na dodatek jest wydajny. Używam go już od jakiegoś czasu (zużycie widać na zdjęciu), a moje kości policzkowe stały się bardziej wyraziste. Nie wyobrażam sobie życia bez tego kosmetyku, poważnie!

Jeśli tylko kiedykolwiek myśleliście o zabiegu z użyciem wypełniacza, koniecznie musicie najpierw wypróbować ten specyfik! Polecam!



Ps.
Dzisiejszy obrazek został nazwany "chiński płyn". Kocham mojego Ukochanego vs z kim ja mieszkam??

środa, 24 września 2014

Chantal szampon SESSIO professional MOISTURE

Napis "professional" na butelce szamponu już mnie nie wzrusza. Prawda jest taka, że liczy się skład i działanie, a nie to czy szampon jest drogeryjny, czy też może w pełni profesjonalny, do kupienia jedynie w hurtowniach fryzjerskich. Dziś pod lupę idzie szampon SESSIO professional do włosów suchych.

Buteleczka z pompką mieści 500 g produktu. Design opakowania nie wyróżnia się niczym szczególnym,
Już przy pierwszym użyciu zauważyłam, że szampon ma bardzo przyjemny zapach. Czyżby to woń marakui, o której jest mowa na opakowaniu? Szczerze mówiąc nie wiem. W każdym razie jak kosmetyk ładnie pachnie to używa się go przyjemniej niż wtedy, gdy zapach nas irytuje ;).
Konsystencja szamponu jest dość gęsta. Szczerze mówiąc muszę  pompować 4 razy, by nabrać ilość kosmetyku, którą mogę umyć włosy. Bez sensu. no nie? Przy takiej ilości kosmetyk dość dobrze się pieni.
Po użyciu szamponu włosy są miękkie i ładnie się układają. Jakiegoś super działania nawilżającego nie ma, ale to już rola odżywki ;). Kosmetyk za to dobrze oczyszcza włosy. Dużym plusem jest to, że nie spowodował łupieżu u mojego Ukochanego.

Szampon jest w porządku, spełnia swoją rolę i wpływa pozytywnie na wygląd włosów. No i ładnie pachnie. Ciekawa jestem innych produktów marki Chantal, szczególnie odżywek :)

Ps.
Ukochany zapisywał mi zdjęcie do postu... Podpisał je "płyn". Już się przyzwyczaiłam, że każdy kosmetyk, bez wyjątku, to dla niego "kremik", ale ten "płyn" to mnie dziś zaskoczył ;)

piątek, 19 września 2014

Nowohucki Festiwal Sztuki. Beksiński w Krakowie!

Znowu mnie nie było przez jakiś czas... Okrutnie się rozchorowałam, straciłam głos, przesypiałam całe dnie i nie miałam siły na nic. Nadal jestem chora, ale już się czuję na siłach by pisać :). Z tej okazji chciałam Was zaprosić na Nowohucki Festiwal Sztuki!


Wydarzenie odbędzie się 4-5 października 2014 roku w Krakowie. Festiwalowi będzie towarzyszyć wystawa prac Zdzisława Beksińskiego. Nie będę się rozpisywać, wszystkie informacje znajdziecie na stronie Festiwalu, oraz na fejsbuku (klik) (klik).

Co ciekawe, w wydarzeniu weźmie udział mój Ukochany (klik), mnie też tam spotkacie ;). Serdecznie Was zapraszam!

środa, 17 września 2014

Wybielanie zębów

Wiele kobiet marzy o poprawieniu swojego wyglądu. Po prostu każda chce być piękna i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej. Robimy co w naszej mocy by osiągnąć ideał. Tak było od wieków i trend ten się raczej szybko nie zmieni. Jedyne co się zmienia, to metody. Nasz wygląd w pewnym stopniu mogą poprawić kosmetyki pielęgnacyjne, nowa fryzura czy też makijaż. Gdy zależy nam na dużej zmianie zawsze można udać się do chirurga plastycznego i zrobić sobie np. korektę nosa. Na szczęście są też mniej inwazyjne metody, dzięki którym możemy być piękniejsze… Medycyna jak i stomatologia estetyczna daje nam obecnie wiele możliwości. W ciągu kilku godzin możemy znacznie poprawić swój wygląd, przy czym zmiany nie są tak drastyczne jak w przypadku chirurgii plastycznej. Muszę się przyznać, że sama poddałam się kilku zabiegom… Dziś opowiem o jednym z nich.

To było ponad dwa lata temu. Zbliżał się mój ślub, a ja chciałam wyglądać tego dnia najpiękniej jak to tylko możliwe. Mój uśmiech musiał być śnieżnobiały! By to osiągnąć zdecydowałam się poddać zabiegowi wybielania zębów lampą Beyond.

Wizyta w gabinecie stomatologicznym rozpoczęła się do krótkiej ankiety na temat mojego stanu zdrowia i przyjmowanych leków. Gdy już było jasne, że nie ma żadnych przeciwwskazań do przeprowadzenia zabiegu, pani stomatolog określiła odcień moich zębów i pokazała mi go w próbniku (to był zbiór takich sztucznych ząbków mniej lub bardziej szarych/żółtych czy też białych, dość okropne ;)). Następnie pokazała mi ząbek w odcieniu, który osiągną moje zęby po zabiegu (różnica trzech tonów, najbielszy z całego próbnika). Dowiedziałam się, że efekt będzie delikatny bo naturalny kolor moich zębów jest zbliżony do idealnego. Kolejnym krokiem było włożenie mi do ust takiego plastikowego “stelaża”, dzięki czemu moje ząbki były “na wierzchu” podczas trwania zabiegu. Było to dla mnie dość niekomfortowe, na szczęście dało się przeżyć, w końcu zabieg trwał nie dłużej niż godzinę. Moje dziąsła zostały pokryte preparatem, którego zadaniem była ochrona ich przed podrażnieniem. Rozpoczęło się wybielanie. Stomatolog nakładała mi na zęby coś w rodzaju żelu (tutaj już będzie bez szczegółów, w końcu ciężko było mi obserwować to co dzieje się w moich ustach ;)), a następnie do ust zbliżała mi lampę. Naświetlanie trwało kilkanaście minut. Dobrze, że na fotelu byłam w pozycji półleżącej bo takie siedzenie bez ruchu było trochę uciążliwe. Po tym czasie na zębach lądowała kolejna porcja żelu, a naświetlanie zostawało powtarzane. O ile dobrze pamiętam w sumie miałam nałożone 4 porcje wybielającego preparatu. Zabieg był bezbolesny, czułam jedynie lekki dyskomfort. Po zakończeniu wybielania resztki żelu, masa ochraniająca dziąsła, a także stelaż, zostały usunięte w moich ust. Pani stomatolog ponownie pokazała mi w próbniku mój naturalny kolor zębów, a także odcień, jaki miały uzyskać po zabiegu. Okazało się, że moje zęby stały się nawet bielsze! Pani stomatolog poinformowała mnie, że przez tydzień powinnam stosować “białą dietę” by nie zniweczyć osiągniętych efektów.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że zabieg to była bardzo dobra decyzja. W łatwy i szybki sposób poprawiłam swój wygląd i byłam bardzo zadowolona z efektów. Za jakiś czas na pewno powtórzę wybielanie. Jeśli i Wy chcecie poddać się takiemu zabiegowi to nic prostszego! Podam Wam stronę na której możecie znaleźć tanie wybielanie zębów w pobliżu Waszego miejsca zamieszkania. Jeśli macie już taki zabieg za sobą to podzielcie się swoimi wrażeniami :).


wtorek, 9 września 2014

Turecki haul part 2 + bonus

Dziś druga część tureckich zakupów...


Tureckie szklaneczki tulipanki. Od dawna chciałam je mieć. Turcy piją w nich herbatę, my na razie piliśmy drinki... Ale docelowo jednak będzie herbata ;). Kupiłam komplet 6 sztuk (w jakimś markecie) i dodatkowo 2 spodeczki z Mudo.

Od dawna szukałam idealnego portfela. Przekopałam pół internetu w poszukiwaniach godnego przechować moje pieniążki ;). Wahałam się pomiędzy dwoma beżowymi: Ted Baker i DKNY. Wystarczyło polecieć do Turcji by kupić idealny złoty portfel w Mudo (i zaoszczędzić kilka groszy ;))



Bez zakupu biżuterii się nie liczy ;). Bransoletka z niebieskimi oczkami, naszyjnik hand made i pierścionek od projektantki z Istambułu (zapomniałam jak się nazywa).


Naturalne mydełka. Dwa w puszkach, jedno zapakowane z listkami :)


W tym roku również kupiłam szalik. Uwielbiam te szaliki, jeden dałam w prezencie mamie :D



A teraz pora na bonus. Jakiś czas temu miałam urodziny! Akurat wypadły w Turcji :D. 100 lat Anik :D. Takie niespodzianki dostałam od Ukochanego :)


I od mamy :)


poniedziałek, 8 września 2014

Turecki haul part 1

Wróciłam! Do rzeczywistości i na bloga :). Po urlopie wszystko działo się bardzo intensywnie, ale temat już ogarnięty, więc jestem! Obiecuję blogować regularnie :).

Na rozkręcenie pokażę Wam co przywiozłam z moich małych wakacji. Oprócz opalenizny of course ;). Żeby było ciekawiej zakupy dzielę na dwie części, a co! :D


Na pierwszy ogień okulary marki Koton, spódniczka Vero Moda i koszulka Mavi z nadrukiem inspirowanym Istambułem.


Tradycyjnie turecki Vogue. Załapałam się na dwa numery. Uwielbiam je za grubość numeru i masę dodatków.



Typowe pamiątki. Magnesy (zbieramy magnesy z każdego miejsca, które odwiedzamy), były takie fajne, że nie mogłam zdecydować się na jeden. Do tego pocztówki i gliniany ptaszek - gwizdek, który śpiewa gdy naleje się do niego wody.


Lakiery do paznokci. Po co się ograniczać, 9 sztuk (jedna buteleczka się ukryła gdzieś z tyłu)
Bez saszetek i kosmetyczek nie da rady. Nie wiedziałam, która najładniejsza ;)


 I kolejne podstawki do kolekcji. Dwie pod kubki, jedna pod coś większego, myślę, że na świeczki będzie idealna <3

Zapraszam jutro na następną część :D
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...