czwartek, 14 listopada 2013

Spuchnięta maseczka czyli śmierdzące odkrycie...

Dziś miało być o czymś innym, o słodkim cukrowym lakierze do paznokci, ale... Szukałam w łazienkowej szafce peelingu do twarzy. Nagle zauważyłam coś dziwnego... Spuchniętą tubę maseczki. Był to kosmetyk marki Mariza, maseczka oczyszczająca z zieloną glinką i oczarem wirginijskim. Dziwna sprawa, postanowiłam sprawdzić co się dzieje... Po odkręceniu tubki powalił mnie okrutny smród :(. Maseczka mi sfermentowała czy coś... Z resztą zobaczcie sami! Przepraszam za nieostre zdjęcie, ale tak śmierdziało... Kosmetyk nie był przeterminowany, trzymałąm go w szafce... Wiecie co się mogło stać? O.O



EDIT. 25.11.2013
Ciąg dalszy tu (klik)

20 komentarzy:

  1. O matko, współczuję tego "odkrycia".. :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, fuj, współczuję odkrycia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie napisz do firmy i to wyjaśnij

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam, ciekawe co odpiszą. Czy to jakaś wadliwa partia czy co? O.O

      Usuń
  4. Fuj, nawet nie chcę sobie wyobrażać tego smrodu

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Używałam gdy jeszcze była w porządku ;)

      Usuń
  6. o fu! dobrze, że nie wybuchła, bo dopiero byś miała sprzątania tego smrodu ;)
    z moja nic się złego nie dzieje a trzymam ją w łazience i wiadomo jakie tam bywają różnice w temperaturze :) nie mam pojęcia co się stało u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak już pisałam u Ciebie na fb miałam to samo z tą samą maseczką... A smród OMG gorszy niż kupa - dosłownie! ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspolczuje. Ja odkrylam smrodek ostatnio odkrecajac klej do sztucznych rzes... Prawie padlam, no ale on byl po terminie, wiec bez zaskoczenia

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi się jeszcze nie zdarzyło jeszcze znaleźć popsutego. Staram się kupować na bieżąco kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...