środa, 9 października 2013

Biocosmetics whitening peel-off mask

Algowa maseczka wybielająca Biocosmetics to produkt profesjonalny, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, ale po kolei :). Kosmetyk zamknięty jest w srebrnym strunowym woreczku, ma formę proszku. Przed użyciem należy wymieszać łyżkę maseczki z dwoma łyżkami wody. W wyniku tego działania powinniśmy otrzymać kremową maseczkę. Szczerze mówiąc dopiero za trzecim podejściem udało mi się trafić w idealne proporcje, to kwestia wprawy ;). Za pierwszym razem wyszła trochę za gęsta, za drugim za rzadka. Mimo to udało mi się ją nałożyć. Jak wiadomo do trzech razy sztuka, trzecia próba była w stu procentach udana. Gotowy produkt ma dość specyficzny zapach, na szczęście jest do przeżycia ;). Kosmetyk łatwo się rozprowadza po twarzy, nie spływa z niej. Po nałożeniu szybko zastyga, robi się jakby "gumowa". W takiej formie trzymamy ją na twarzy 15 minut. Po tym czasie należy ściągnąć maskę i cieszyć się efektami ;). Do tej pory nie przepadałam za maseczkami peel-off, zazwyczaj miałam trudności z ich usuwaniem. Tym razem jestem zachwycona! Maseczka bez problemu schodzi w sporych kawałkach, troszkę się rwie, ale większość udaje się ściągnąć. Pozostałości należy zmyć wodą. Początkowo nie spodziewałam się jakiegoś wybitnego efektu, a tu niespodzianka! Po zabiegu moja cera stała się świetlista i ładnie napięta. Uzyskała wypoczęty, zdrowy wygląd. Nie wiem jak maseczka działa na przebarwienia, nie posiadam ich, ale efekt jaki zobaczyłam na swojej twarzy bardzo mnie zadowolił :). Kosmetyk możecie kupić tutaj (klik). Do wyboru są dwie wielkości: 40 g w cenie 13,20 zł (starcza na ok. 5 zabiegów), lub 190 g w cenie 40,01 zł (w słoiczku, starcza na ok. 20 zabiegów). Znacie ten kosmetyk?




7 komentarzy:

  1. Algi i peel - off brzmi ciekawie...
    Mnie zazwyczaj takie maski podrażniały, może taka do rozrobienia samemu jest lepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mogę powiedzieć, że na pewno różni się od takich tubkowych gotowców, ale czy podrażnia to nie wiem, mi nic złego nie zrobiła w każdym razie.

      Usuń
  2. Wow! Jakieś cuda niewidy ;) Gdzie można dostać tę maseczkę i ile kosztuje?? Fajnie jakbyś pokazała efekt po jej zastosowaniu. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj uważnie :P Wszystko napisałam ;). Hihi :) Może jeszcze pokażę, w tej chwili nie chcę Was straszyć czerwonym nosem ;) Choróbsko nie odpuszcza niestety :(

      Usuń
  3. Super sprawa :) uwielbiam maseczki które można ściągnąć z twarzy w możliwie jak największych kawałkach. Uwielbiam maseczki algowe u mojej pani w salonie kosmetycznym. Uwielbiam moment gdy ją nakłada na oczy i usta, a ona w momencie zastyga, a po upływie odpowiedniego czasu ściąga ją w jednym płacie :) wywołuje genialne uczucie oczyszczenia :)
    Pozdrawiam, Magda :)

    http://moj-swiat-moje-kosmetyki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne to to :). Algi lubię, a i wybielaniem nie pogardzę. Muszę przemyśleć jej zakup.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam takie maseczki algowe. Mam ich kilka i używam z wielka przyjemnością. Pięknie nawilżają skórę, lekko ja rozjaśniają, koją, rewelacja. Polecam każdemu, kto nie ma uczulenia na algi - bo i tak się może zdarzyć.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...