środa, 30 października 2013

3 słowa i kilka zdań o marchewce

Ok, winny się tłumaczy... Moją winą jest brak nowych postów... Sprawa wygląda następująco: weekend z Angel, początek tygodnia z moją mamusią <3 Dziś wyjeżdżam do Poznania na delegację, wrócę w poniedziałek i wtedy wszystko nadrobię :). Tematy się zbierają! :D W międzyczasie zapraszam na konkurs na moim fanpejdżu (klik). Do wygrania torebka od Lama Fashion :D. Naprawdę warto wziąć udział.

A teraz o marchewce. Ta z Biedronki jest jakaś dziwna, zapleśniała mi po 3 dniach. Już nigdy więcej tam nie kupię! :( Przecież normalna marchewka może leżeć i najwyżej się wysuszy... Nigdy wcześniej nie widziałam zapleśniałej marchewki. Lipa! Lipa wielka!

3 komentarze:

  1. Ja moją ostatnią marchewkę kupiłam na rynku, taką brudną ;) umyłam w domu, zanurzyłam w niej nóż i rozszedł się piękny zapach marchewki, co przy biedronkowej nie miało miejsca... polecam więc rynki i brudne marchewki :) O niebo lepsze od mytych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślałam, że napiszesz tu coś o cudownych właściwościach marchewki/nowym, marchewkowym kosmetyku... no i przyznaję, że się mocno zdziwiłam kilkoma ostatnimi zdaniami :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny blog : ) Obserwujemy tu i na bloglovin?
    http://jakdwiekroplewody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...