sobota, 28 września 2013

Nie jestem blondynką...

Pokażę Wam efekty mojego wczorajszego rozjaśniania włosów produktem marki Syoss (ultraintensywny rozjaśniacz). Chciałam ściągnąć z włosów resztki czarnej farby i chyba mi się to udało. Kolor jaki uzyskałam to odcienie brązu, baza pod dalsze farbowanie. Sam proces rozjaśniania nie był najmilszym przeżyciem w moim życiu. Preparat śmierdział okropnie, dusił i podrażniał oczy, nakładałam go w pokoju przy otwartym oknie, gdy weszłam do łazienki to myślałam, że mi płuca wypali... Grunt, że skóra głowy nie szczypała. Moje włosy wyglądają teraz tak jak widać na zdjęciu, ale za godzinę to się zmieni :D.


13 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa dalszych eksperymentów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba opracuję metodę kreatywnego farbowania włosów :D

      Usuń
  2. ja chciałam zejść z ciemnej czekolady wyglądającej na czarny do jasnego brązu i udało się, ale nie kombinowałam sama tylko od razu poszłam do salonu a dekoloryzację. Dzięki temu kolor był równy i wszystko przebiegło bez niespodzianek. Powodzenia w dalszej części eksperymentu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba sobie bardziej ufam niż fryzjerom ;)

      Usuń
  3. Ciekawa jestem efektu końcowego ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. No to z niecierpliwością czekam na efekt końcowy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie lubię jak farby tak śmierdzą, również czekam na dalsze efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja schodziłam z czarnych włosów by móc ufarbować się na marchewkowy pomarańcz to rozjaśniałam 3 razy włosy biondelą

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojoj i tak zły efekt nie jest :) I tak najlepsze są rozjaśniacze z Joanny i Artego ( pachnie różami ). Najłatwiej zejść z czarnego balayage

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...