niedziela, 29 września 2013

Ostatnia letnia stylizacja w tym sezonie

Nie mam złudzeń, w najbliższym czasie planuję schować wszystkie letnie ciuchy na dno szafy. Nie będę ich potrzebowała w ciągu najbliższych miesięcy :(. No chyba, że ktoś chce mi zasponsorować jakieś egzotyczne zimowe wakacje, nie krępujcie się :D ;). A teraz na poważnie, sezon letni zamykam stylizacją, której podstawą jest biały kombinezon w złote paski. Gdy go zobaczyłam to nie było opcji żebym go nie kupiła (SexiChic, pamiętasz? :)), chociaż obawiałam się reakcji Ukochanego ;). Na szczęście w końcu przekonał się do kombinezonów, a ten mu się podoba :). Wiecie co? Już tęsknię za latem :(




kombinezon - sh, japonki - Centro, torebka - przywiozłam z Turcji 2 lata temu, bransoletka - katherine.pl

sobota, 28 września 2013

Mleczna mgiełka relaksująca Pat&Rub

Mleczna mgiełka relaksująca Pat&Rub to bardzo ciekawy kosmetyk, którego używałam z dużą przyjemnością podczas wakacji. Jego opakowanie to wygodna buteleczka z atomizerem. Pojemność to 125 ml - tak w sam raz. Design opakowania typowy dla kosmetyków tej marki. Po moich ostatnich przygodach z kosmetykami zawierającymi atomizer muszę przyznać, że Pat&Rub daje radę. Jest to jeden z lepiej działających atomizerów, z którymi miałam do czynienia. Zdarzyło mu się kilka razy zaciąć, ale przez większość czasu działał bez zarzutu. Za to mały minus za nietrwałość napisów na etykietce, tydzień w kosmetyczce i już nie da się odczytać niektórych słów :(.
Formuła kosmetyku jest bardzo lekka, to takie rzadkie mleczko. Mgiełka pachnie kokosem i trawą cytrynową, a woń ta dość długo utrzymuje się na ciele, delikatnie ją perfumując. Po użyciu kosmetyku wiele razy słyszałam od Ukochanego, że pięknie pachnę :). Kto tego nie lubi? ;) Po zaaplikowaniu na skórę kosmetyk osiada na niej cieniutką warstwą, po czym szybko się wchłania. Efektem ubocznym jest przyjemne orzeźwienie i odświeżenie :). Mleczko delikatnie nawilża i odżywia skórę, pozostawia ją gładką i przyjemną w dotyku. Kosmetyk nie tworzy filmu na skórze, ani się nie klei :). W składzie znajdziemy tylko naturalne składniki :)
Moim zdaniem mleczna mgiełka jest świetną alternatywą dla tradycyjnych balsamów, szczególnie na lato :). Dostarcza wielu miłych przeżyć ;). Kosmetyk możecie kupić tutaj (klik) w cenie 45 zł.



Nie jestem blondynką...

Pokażę Wam efekty mojego wczorajszego rozjaśniania włosów produktem marki Syoss (ultraintensywny rozjaśniacz). Chciałam ściągnąć z włosów resztki czarnej farby i chyba mi się to udało. Kolor jaki uzyskałam to odcienie brązu, baza pod dalsze farbowanie. Sam proces rozjaśniania nie był najmilszym przeżyciem w moim życiu. Preparat śmierdział okropnie, dusił i podrażniał oczy, nakładałam go w pokoju przy otwartym oknie, gdy weszłam do łazienki to myślałam, że mi płuca wypali... Grunt, że skóra głowy nie szczypała. Moje włosy wyglądają teraz tak jak widać na zdjęciu, ale za godzinę to się zmieni :D.


piątek, 27 września 2013

Sylveco balsam brzozowy z betuliną

Polska marka Sylveco oferuje nam kosmetyki ekologiczne o intrygujących składach. Pierwszy raz spotkałam się z balsamem brzozowym, na dodatek z tajemniczą betuliną. Cóż to za cudo? No dobra, brzoza to drzewo, tyle wiem na pewno ;). Ze strony producenta dowiedziałam się natomiast co to betulina (klik). Noooo, robi wrażenie, prawda? To chyba pierwszy mój kosmetyk z tym składnikiem... Czemu? Się pytam! No dobra, pora skupić się na balsamie ;)
Opakowanie typu airless o pojemności 150 ml. Design przyjemny. Do pełni szczęścia dołożyłabym tylko jeszcze trochę kosmetyku bo 150 ml balsamu to mało... W rezultacie kosmetyk służył mi niecały miesiąc (z drugiej strony jego przydatność do użycia wynosi 3 miesiące). Ale służył dobrze. Bardzo dobrze. Konsystencja jest lekka, kremowa, taka aksamitna. Balsam przy nakładaniu troszkę się marze, nie wchłania się od razu, ale dzięki temu można go spokojnie rozprowadzić. Na skórze pozostawia lekko tłustą powłokę, nie znika bez śladu, co dla mnie jest plusem. Długo odczuwam jego obecność. Po aplikacji skóra jest nawilżona i odżywiona, a do tego napięta. Mam wrażenie takiej kompleksowej pielęgnacji. Kosmetyk koi podrażnienia (pomagał mi gdy cierpiałam z powodu alergii). Jedynym malutkim minusikiem jest zapach. Dość specyficzny, niezbyt przypadł mi do gustu, ale do przeżycia ;). Mój Ukochany też zwrócił na niego uwagę... W negatywny sposób.
Podsumowując jest to jeden z lepszych balsamów do ciała jakie miałam. Nie tylko nawilża, ale też zdecydowanie odżywia skórę, z czystym sumieniem polecam go każdemu :).
Ps.
Ceny kosmetyku nie znam, nie wiem czy niedokładnie szukałam, ale na stronie producenta nie znalazłam balsamu o pojemności 150 ml. Może mnie ktoś oświecić?


I will blonde

Już niedługo! Kupiłam Syoss ultraintensywny rozjaśniacz. Zaraz zaczynam działać :). Trzymajcie kciuki żebym nie wyłysiała ;). Używał ktoś?


środa, 25 września 2013

Wrzos od Golden Rose

Lakiery nie pokazują się u mnie zbyt często, ale od czasu do czasu mam chętkę o nich pisać. Dziś wzięło mnie na kosmetyk, który przywiozłam sobie z Turcji. Tam lakiery GR są troszkę tańsze niż w Polsce. Te z serii Paris kosztowały ok. 4 zł, szkoda było nie brać ;). W moje łapki wpadł odcień nr 145, który nazwałabym opalizującym wrzosem. Sama nie wiem czy ten kolor mi się podoba, czy nie, w każdym razie na tyle mnie zaintrygował, że musiałam go kupić.
Pędzelek lakieru jest dość wąski, ale mimo to wygodnie mi się maluje. Lakier kryje po trzech warstwach, na szczęście czas schnięcia jest przyzwoity nawet tak niecierpliwa osoba, jak ja, jest w stanie pomalować paznokcie ;). Minusem kosmetyku jest to, że lakier ściera się z końcówek paznokci pod koniec pierwszego dnia noszenia. Może nałożenie topu poprawi jego trwałość, ale nie próbowałam jeszcze.
Nadal nie wiem co mam myśleć o tym kolorze, czy jest ładny, czy paskudny ;). Co o nim myślicie? Ja jeszcze muszę wyrobić sobie zdanie, ale myślę, że mimo wszystko często będę go nosić na paznokciach :)



poniedziałek, 23 września 2013

Manhattan Perfeck eyes - smokey smile - potrójne cienie do powiek

Ciężko mi się dziś zmobilizować, ale nie ma, że sił brak (ach, ta moja tajemnicza alergia, mocno dała mi popalić), recenzja być musi :). Kosteczka czekolady i jadę! :)
Dziś przedstawię Wam zestaw trzech cieni marki Manhattan. Paletka przeznaczona jest do tworzenia makijażu smoky eye.
Cienie zamknięte są w kasetce z przeźroczystą pokrywką. Spód opakowania jest czarny. W opakowaniu znajduje się aplikator, którego jednak nie używałam. Na powierzchni cieni zostały wytłoczone cyfry, a na spodzie opakowania znajduje się legenda i instrukcja stworzenia makijażu smoky eye.
Cienie są lekko perłowe, ale idą w kierunku matu. Lubię takie wykończenie, moim zdaniem wygląda ono najbardziej "świeżo" :). Kosmetyk można nakładać na sucho i na mokro. Przy pierwszej metodzie uzyskujemy subtelny efekt, pigmentacja jest wtedy delikatna. Aplikacja na mokro daje znacznie mocniejszy efekt. Jeśli chodzi o trwałość to niestety, bez bazy szału nie ma, po kilku godzinach cienie znikają z powiek. Zastosowanie bazy przedłuża trwałość makijażu. Kolory fajnie się łączą na powiece i da się zmalować całkiem sensowny smoky. Jestem zadowolona z używania tego kosmetyku, ale pod warunkiem, że nałożę go na bazę. Bez niej trwałość cieni jest dla mnie za niska.
Kosmetyk możecie kupić tutaj (klik), w cenie 5,98 zł.

Uwaga! Do końca tygodnia w sklepie paatal.pl darmowa wysyłka przy zakupach za minimum 30 zł :)

 
aplikacja na sucho

niedziela, 22 września 2013

Wakacyjne wspomniania (dużo zdjęć)

Tydzień temu wróciłam z moich wakacji, a mam wrażenie jakby minęło już kilka miesięcy ;). Tak już zdążyłam się napracować ;). Sezon grzewczy się rozpoczął, pora powspominać :).

W tym roku padło znowu na Turcję, ale tym razem dla odmiany Alanya. No cóż, następnym razem wrócimy do Bodrum, bardziej się nam jednak podobało <3

 Na przeciwko naszego hotelu czekały na mnie kic kice <3 tylko mnie może to spotkać :D

 Prawie każdy dzień rozpoczynałam od kanapek z masłem orzechowym :D. Trzeba mieć energię na cały dzień... I noc ;)
Nadprogramową energię oczywiście musiałam spalać na bieżąco ;)

Po "ostrym treningu" można lajtowo popluskać się w wodzie :)


 Popołudnia i wieczory spędzaliśmy na zwiedzaniu i spacerach :) (i uciekliśmy przed ufo, ciągle nas śledziło!)
 Mieliśmy nawet naszego spacerowego pieska Azorka :D
 Jeszcze późniejsze wieczory to czas na imprezy ;) Np. tu:
Szalone noce odsypiałam na plaży ;)
A gdy już zebrałam siły to wracałam do żywych (i znów to ufo!)
Nadzorowałam budowę zamku...
 Dla prawdziwej księżniczki :D <3 <3 <3
 
 Chcę więcej! :D

piątek, 20 września 2013

Wanilia Studio - sprawdzone miejsce w Częstochowie

Dziś trochę na pocieszenie, trochę dla lepszego samopoczucia, wybrałam się z Angel do Wanilia Studio, które mieści się w Częstochowie przy ulicy Sabinowskiej 29.
Planowałam dokładną relację na blogu, ale chyba zastrzyk mnie rozłożył, albo lek na alergię przymulił... W każdym razie trochę nie w formie jestem więc dziś krótko i zwięźle.
Studio jest malutkie, ale dzięki temu strasznie przytulne :). Można poczuć się swobodnie, nie jest się obserwowanym z każdej strony (takie sytuacje strasznie mnie stresują zawsze). Na pierwszy ogień poszła Angel i podcięła swoje śliczne loczki :). Szczerze mówiąc w przeszłości byłam u pewnego fryzjera z moją przyjaciółką... I ją wysłałam pierwszą na fotel... Potem poszłam sama i to był błąd! Powinnam zasugerować się jej kiepską fryzurą i zwiewać ;) (fryzjer w centrum miasta, który w piątkowe popołudnie przyjmuje bez umawiania i kolejki to nie jest najlepszy wybór...).  Dziś na fotelu zasiadłam spokojnie :). Na głowie miałam robione to co zawsze, czyli "nie wiem, coś ładnego" ;), wiedziałam tylko, że chcę zapuszczać włosy w spokoju i potrzebuję odmiany od poprzedniej fryzury. Na zdjęciach możecie zobaczyć jak to wyglądało :). Za dzisiejszą imprezę zapłąciłam 23 zł, co jest bardzo miłą cenową odmianą. W tej chwili jestem zadowolona z fryzury, mam nadzieję, że po umyciu włosów mi nie minie (ale nie powinno w końcu na głowie mam boba, a to lubię). Polecam Wanilia Studio! Co ciekawe w ofercie jest farbowanie naturalnymi farbami Logona (kusi mnie bardzo) :).

Przed
O, tą fryzurę chcę! <3

Angel podgląda moje pranie, a ja obserwuję jej paznokcie :)
A obiektywie Angel :) ps. nie często zdaża mi się oglądać mój kolczyk z tej perspektywy ;)



Znudzona Angel nadzoruje z braku laku ;)
I znowu obiektyw Angel :) Tak teraz wyglądam :)



Choruję

Wczoraj od rana swędziały mnie ręce, małam jakieś bąble... Do wieczora rozeszło się na całe ciało. Bez kitu, gdybym była w Krakowie to grzecznie bym to przeczekała (jak większość chorób)... Ale byłam w Częstochowie i mama pojechała ze mną do apteki po calcium. Farmaceutka nie chciała zarobić (albo była pzewidująca), nic nam nie sprzedała i wysłała na pogotowie. Po wyjściu myślałam, że pojedziemy prosto do rodziców Ukochanego, a tu niespodzianka! Mama pojechała ze mną na pogotowien O.O Badania, zastrzyki, recepta... Wróciłyśmy do apteki, w sumie wydałyśmy 100 zł. Do niedzieli utknąłam w Częstochowie i na zastrzyki marsz. Ojoj! A w domu bym po prostu przeczekała...


czwartek, 19 września 2013

Robi się coraz cieplej na polu

Hihi, taki tekst usłyszałam wczoraj na poczcie ;). No tak, w końcu mieszkam w Krakowie, powinnam się już przyzwyczaić. Ale faktycznie na dworze robiło się coraz cieplej więc pozwoliłam sobie na troszkę lżejszy ubiór. Założyłam moje legginsy kupione w Turcji. W tajemnicy Wam zdradzę, że były tak skandalicznie tanie, że nie można było ich nie kupić ;). Do tego troszkę za duży sweterek. Ukochany nie lubi gdy robię się na szaro, ale ta stylizacja mu się spodobała :). Gdyby słońce nie chowało się za chmurą to nawet bym nie zmarzła ;).





legginsy - kupione w Turcji, sweter - Big Star, torba - Reserved, buty - no name, biżuteria - Katherine.pl

środa, 18 września 2013

eFoxCity

Nawiązałam współpracę ze sklepem eFoxcity drop ship clothing :). Jest to internetowy sklep z ubraniami i akcesoriami. Produkty pochodzą wprost od producenta więc ceny są bardzo okazyjne :)
W jego ofercie znajdziemy wiele damskich ubrań w hurtowych cenach! Jest z czego wybierać womens fashion wholesale. Pokażę Wam co najbardziej mi przypadło do gustu :) Jak Wam się podobają sweterki? :D

Hmm... Nigdy nie miałam sukienki tego typu, ale myślę, że w takiej bym się odnalazła :)
Żyrafki <3 <3 <3
Fajne! No nie?
Ciepły sweterek idealny na jesień i zimę <3 <3 <3 Taki w klimacie home sweet home ;)
Fajne! :)
Ciekawe jakbym wyglądała w takiej sukience :)

 Co ciekawe oferta ubrań obejmuje również suknie ślubne i stroje na szczególne okazje. Wiele sukni jest w cenie poniżej 100 $! wedding dresses under $100. Jak wiecie na własnym ślubie miałam krótką sukienkę (własnego projektu), ale... Niektórymi modelami z eFoxcity na pewno bym nie pogardziła! :D Zobaczcie! Uwielbiam little white dress <3 W ofercie jest też oczywiście dużo klasycznych sukni ślubnych :)

Jeśli koronka to tylko w takim wydaniu :)
Ewentualnie w takim ;)
Ach! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 Chociaż moja babcia <3 by mnie na ślub tak nie puściła ;)
Elegancko i klasycznie <3 <3 <3

Hihi, tymi sukienkami to nawet Ukochany się zainteresował :)

Na stronie jest wiele innych fajnych ciuchów, są też męskie (zaraz pokażę Ukochanemu, co ja taka, zamiast męskich to mu suknie ślubne pokazuję ;)). Jest też sporo ciekawej biżuterii. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Zaglądajcie! (klik)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...