niedziela, 30 czerwca 2013

Mydło BIO organiczne z nanosrebrem

Nadeszła pora na recenzję mydełka, które wygrałam w konkursie sklepu Eko Bańka. Miałam możliwość wyboru dowolnego mydła na wagę. Decyzja była bardzo trudna, gdyż sklep oferuje wiele ciekawych wariantów, ale ostatecznie zdecydowałam się na mydło BIO organiczne z nanosrebrem. Właśnie zawartość nanosrebra, czyli srebra koloidalnego, i jego właściwości bakteriobójcze, przekonała mnie do wyboru tego kosmetyku.
Mydełko przyszło do mnie (po małych trudnościach ;)) efektownie zapakowane w folię. Bardzo ładnie się prezentowało :). Po rozpakowaniu poczułam jego cytrusowy zapach, bardzo przyjemny. Kosmetyk postanowiłam używać do mycia rąk, ciała i czasami twarzy. Postawiłam na jego właściwości antybakteryjne i antygrzybiczne, brałam je pod prysznic po wyjściu z siłowni. Kosmetyk delikatnie się pienił, jego zapach działał na mnie niezwykle odświeżająco (szczególnie w upały), a świadomość zabijania grzybów i bakterii krzepiła moje serce gdy patrzyłam na spoconych ćwiczących ludzi ;). Nie podrażniło, ani nie wysuszyło mojej skóry! Warto zwrócić uwagę na to, że mydełko zostało wykonane ze surowców z upraw organicznych certyfikowanych. Jest to zdecydowanie lepszy wybór niż drogeryjne mydła antybakteryjne!
Mydełko, w cenie 11,99 za 100 g, możecie kupić w sklepie Eko Bańka (klik).
Używacie mydeł o działaniu antybakteryjnym? Jaki macie stosunek do takich kosmetyków?







piątek, 28 czerwca 2013

Przyjemniaczek do rąk - aloes Green Pharmacy

Teoretycznie mamy lato, a o tej porze roku zazwyczaj ludzie nie mają takich problemów ze skórą dłoni jak zimą. Gdy jest ciepło najlepiej sprawdzają się lekkie kosmetyki. Taki właśnie jest aloesowy krem do rąk i paznokci Green Pharmacy. Kosmetyk możecie kupić w JM Spa&Wellnes w cenie 5,40 zł. Kremik zamknięty jest w smukłej tubce o pojemności 100 ml. Zakrętka jest odkręcana, szczerze mówiąc wolę zamykanie na klips, ale kremik nie jest tłusty więc i zakręcić się udaje. Zapach kosmetyku jest bardzo delikatny i nienachalny. Formuła, jak już wspomniałam, jest lekka, krem łatwo się rozsmarowuje i szybciutko wchłania. Na skórze dłoni pozostaje delikatny film, na szczęście nie jest on tłusty (chociaż gdybym teraz pisała z laptopa Ukochanego to na pewno by marudził, że znów mu zatłuściłam klawiaturę, ale tym razem piszę z mojego :D). Jeśli chodzi o właściwości pielęgnacyjne to nie są one zbyt duże. Kosmetyk po prostu delikatnie nawilża i chroni dłonie. Na zimę wolałabym coś treściwszego, ale na obecną porę roku, do stosowania w ciągu dnia, jest jest jak znalazł. Taki przyjemniaczek do torebki. Znacie? Lubicie?




czwartek, 27 czerwca 2013

Pastele po mojemu

Nie dla mnie jest łączenie pastelowej spódniczki z białą koszulą i jeszcze jakimiś tam pasującymi dodatkami ;). Total pastel look do mnie nie przemawia ;). Jak już stawiam na majtkowe kolorki to muszę je czymś zrównoważyć. Padło na trampki i moje pasiaste spodnie. Wcześniej miały być granatowe jeansy, ale stwierdziłam, że to za grzecznie będzie ;). W roli pasteli wystąpiły: mój seledynowy (miętowy?) top, koszulka z króliczkiem (pastelowe pysie), słuchawki i pierścionek. Wystarczy ;). Majtkowe kolorki na sportowo. A Wy lubicie pastele? Jak je nosicie?







top - H&M, koszulka - Stradivarius, spodnie - New Yorker, trampki - Auchan :), kuferek pamiątka z Egiptu, pierścionek - zrobiłam sobie, kurtka - Mohito

Żel Drenafast

Dziś przedstawię Wam żel antycellulitowo-ujędrniający Drenafast, który otrzymałam na spotkaniu blogerek od sklepu Prosto z natury. Kosmetyk znajduje się w tubce o pojemności 200 ml. Design opakowania jest ciekawy, góra zadrukowana jest w pomarańczowo żółte liście (?), na dole znajduje się nazwa preparatu. Fajnie zaprojektowane, wyróżnia się wśród innych, podoba mi się! Przejdźmy do zawartości. Kosmetyk ma formułę żelu. Łatwo się nakłada, mała ilość preparatu starcza na wysmarowanie sporej powierzchni ciała. Bardzo podoba mi się szybkie wchłanianie, już po chwili od nałożenia mogę się ubrać, a ciuchy mi się nie kleją do ciała :). Żel delikatnie chłodzi przez moment, jednak nie jest to nieprzyjemne, jak przy innych kosmetykach tego typu (przez pewien żel nie mogłam spać bo mi za zimno było, musiałam w nocy iść pod prysznic O.O). Co do działania to powiem szczerze: WOW! Autentycznie wyszczupla moje uda od razu po aplikacji. Jeśli mam założyć krótkie spodenki to nie ma szans bym nie użyła żelu. Ciało staje się jędrniejsze, o wiele lepiej wygląda. Mój cellulit od jakiegoś czasu jest dość spokojny, ale nie wiem czy to zasługa kosmetyku, masaży, diety, ćwiczeń czy może wszystkiego na raz ;). W każdym razie bardzo polecam ten kosmetyk, możecie go kupić za 29 zł w Sklepie Prosto z natury, ja na pewno zrobię zapas przed plażowaniem ;).


środa, 26 czerwca 2013

Nagroda, chwile grozy i wyjaśnienie tajemnicy...

Zacznę pisać kryminały ;), ale teraz o czymś innym, a mianowicie o nagrodzie, którą wygrałam w fejsbukowym konkursie sklepu Skarby Syberii. Naczekałam się na paczuszkę, która wysłana została 8 dni temu! Dopiero dzisiaj listonosz mi przyniósł, a ja od czwartku intensywnie czekałam i monitorowałam skrzynkę ;). Okazało się, że nie mamy stałego listonosza (mam nadzieję, że to chwilowe) i od czasu do czasu kogoś do nas wysyłają. Ciężkie moje życie ;). Dobrałam się do zawartości koperty i moim oczom ukazały się takie skarby :D. Nagle zauważyłam, że jedno zamknięcie jest uszkodzone! Spodziewałam się małej katastrofy, ale na szczęście do niej nie doszło. Bolec ułamał się w transporcie i utknął w otworku, zatykając go (uf!). Okazało się też, że tubki zabezpieczone są folią. Jest bezpiecznie :] Dobra, kończę, tak naprawdę chciałam się tylko pochwalić wygraną ;). Od jutra testy ;).




Sztuczka modelek na ładną skórę

Pomyślałam sobie, że może komuś się przyda :). Sztuczka, którą uskuteczniałam wiele razy na sobie, a także na innych, gdy to ja fotografowałam :). Wiadomo, że sucha skóra wygląda fatalnie, nie tylko na zdjęciach. Co zrobić by oszukać aparat? Wystarczy trochę podkładu i olejek do ciała. Oczywiście szkoda kosmetyku za tysiąc pięćset sto dziewięćset, lepiej wziąć końcówkę jakiegoś starego podkładu, którego do twarzy nie zamierzacie używać. U mnie padło na tester Virtual long matt, kolor 24 słoneczny, za ciemny by kłaść go na pyszczek. Do tego relaksujący olejek do ciała Pat&Rub, przyjemne z pożytecznym, podczas sesji moja skóra jest odżywiana. No dobrze, mamy już składniki, teraz należy je połączyć ze sobą. Nie ma jakiś ścisłych proporcji, ja to robię na oko, mieszam kosmetyki na dłoni, następnie wcieram w ciało. Oczywiście można zrobić to w jakimś pojemniczku, a na ciało nakładać pędzlem do podkładu, ale moim zdaniem najlepszy efekt daje wmasowanie w skórę. Już mamy ładne, lekko błyszczące nogi i ujednolicony kolor skóry :). W efekcie nie trzeba się tak bardzo męczyć w fotoshopie ;). Metoda ta idealna jest do sesji z wykorzystaniem lamp studyjnych. Jej minusem jest to, że olejek z podkładem wszystko brudzi, ale przecież liczy się efekt, czyli zdjęcia ;). Znaliście tą sztuczkę? Planujecie ją wykorzystać? Dajcie mi znać :)

  
noga przed

składniki 


na dłoni

zmieszane 
noga po


poniedziałek, 24 czerwca 2013

Chłopcy lubią blogerki

Ktoś trafił do mnie wpisując w googlu takie hasełko. Szczerze mówiąc jestem daleka od uogólniania. Mogę powiedzieć tylko, że ten chłopiec lubi pewną blogerkę, a ta lubi go :) <3


Ps.
Mam nadzieję, że lubi mimo, że dodałam to zdjęcie ;)

Wyprzedażowy haul 2

Druga część moich wyprzedażowych łupów. Tym razem zoologicznie ;). Od jutra stylizacje z nowymi ciuszkami :). A Wy co upolowałyście?


Rozdania

Jestem już w Krakowie, ogarniam to co trzeba, ładuję akumulatorki do aparatu itd A tym czasem przypominam o moich rozdaniach na fejsie. Klik i klik :)

niedziela, 23 czerwca 2013

Złośliwość rzeczy martwych

Miałam Wam pokazać dalsze zakupy... Miała być stylizacja... A w tym czasie baterie w aparacie padły :(. Tylko moje nowe sandałki się załapały na zdjęcie ;). Jak Wam się podobają? Są bardzo wygodne <3 Po powrocie do Krakowa nadrobię resztę moich łupów :)


sobota, 22 czerwca 2013

Wyprzedażowy haul

Musiałam, po prostu musiałam! Nie było siły bym nie weszła na małe zakupy... W ten sposób w galerii spędziłam 3 godziny, a to pierwsza część moich zakupów ;). Wszystko razem kosztowało ok. 60 zł. Jutro pokażę Wam część drugą, oraz stylizację :). Dobre rzeczy należy dozować ;).


Przystanek Częstochowa

Po wielu trudnościach udało nam się dojechać :). Weekend w Częstochowie :). Szkoda tylko, że pogoda nie dopisuje :(. Tak czy siak będziemy się świetnie bawić na koncercie Kim Nowak! A Wy jakie macie plany na weekend?



piątek, 21 czerwca 2013

Dzisiejsze paznokcie

Pamiętacie moje poprzednie naklejki (klik)? Dziś postanowiłam przykleić drugie z mojej kolekcji. Jest to prezent od Promoto, dostałam je na spotkaniu blogerek w Krakowie. Na początku wszystko fajnie, pięknie... Przykleiłam je bez problemu i byłam zadowolona, ale zauważyłam na jednym paznokciu załamanie naklejki. Przyjrzałam się bliżej i okazało się, że na każdej płytce naklejki się marszczą. Próbowałam je dociskać, ale za wiele mi to nie pomogło. Pogodziłam się z faktem i nałożyłam na nie dwie warstwy topu od Eveline. Gdy paznokcie wyschły, byłam nawet zadowolona, marszczenia nie rzucały się w oczy... Ale gdy miałam usiąść do pisania notki, poprawiłam włosy ręką i zaczepiły mi się o odstającą naklejkę... Odrywając ją z połowy paznokcia :(. Lipa, Drodzy Państwo, lipa! A może to ja coś źle zrobiłam? W tej chwili mam miętowe paznokcie, sponsorowane przez Rimmel ;).



czwartek, 20 czerwca 2013

Pierre Rene Hi-Tech mascara

Dziś nie miałam pojęcia co dla Was zrecenzować więc, drogą eliminacji, padło na tusz do rzęs Hi-Tech od Pierre Rene. Maskara o pojemności 10 ml kosztuje 13,99 zł. Dostępny jest tylko czarny kolor kosmetyku. Opakowanie jest czarne, lekko spłaszczone, minimalistyczne. Ozdabiają je tylko srebrne napisy. Tusz wyposażony jest w "chudą", prostą silikonową szczoteczkę. Szczerze mówiąc wolę duże, tradycyjne, ale i z tą sobie w miarę radzę. Tusz ładnie wydłuża i rozczesuje rzęsy. Jeśli chodzi o pogrubienie to jest ono raczej niewielkie, taki naturalny look. Nie tworzy grudek i nie osypuje się co jest zdecydowaną zaletą. Na plus przemawia również to, że nie zdarzyło mi się by tusz się rozmazał, chociaż wodoodporny nie jest. Stosuję go jako kosmetyk na co dzień, zapewnia moim rzęsom delikatne podkreślenie. A co Wy myślicie o takim efekcie?




Ps.
Zapraszam na mój fejsowy fanpejdż, są tam dla Was dwa rozdania.

środa, 19 czerwca 2013

W końcu moje paznokcie są twarde i lśniące jak diament :D

Eveline wraca do łask. W końcu mam odżywkę, która daje widoczne rezultaty! :D Jest to wzmacniająca odżywka z diamentem od Eveline! Dostałam ją na spotkaniu blogerek. Stosuję ją już od jakiegoś czasu, a moje paznokcie przestały się skandalicznie rozdwajać i łamać! :) Aż jestem zdziwiona, kiedyś używałam Eveline 8 w 1, ale po zużyciu prawie całej buteleczki nie zauważyłam efektów. Teraz na szczęście jest inaczej. Codziennie maluję jedną warstwę, po trzech dniach zmywam i od początku :). Pod kolorowy lakier zawsze daję jedną warstwę tej odżywki. Łatwo się nią maluje i szybko schnie :). Jak na razie jestem bardzo zadowolona i będę kontynuować moją kurację :). Jej cena w sklepach to ok 10 zł.







wtorek, 18 czerwca 2013

Minerały Amilie

Mój pierwszy kontakt z kosmetykami mineralnymi miał miejsce dawno temu, gdy owe dopiero wstępowały nieśmiało do Polski. Początki były trudne, słoiczek z proszkiem, bez żadnego siteczka. Może i te podkłady były dobre, ale fakt, że większość rozsypywała się dookoła, przy okazji brudząc wszystko co się da, skutecznie mnie zniechęcił do mineralnych eksperymentów. Gdy na spotkaniu blogerek otrzymałam podkład (kolor biscuit) i róż mineralny (kolor coconut shell) Amilie, miałam mieszane uczucia. Z jednej strony byłam ciekawa, bo dawno takich kosmetyków nie używałam, z drugiej po prostu bałam się bałaganu ;). W praktyce okazało się, że niepotrzebnie! Pojemniczki zostały wyposażone w wygodne, zamykane siteczka :). Mogłam skoncentrować się na kosmetyku, a nie na tym by go nie rozsypać ;). Kosmetyki Amilie w pełni doceniłam w momencie, gdy moja twarz była bardzo zmęczona po fotograficznym makijażu. Matujące podkłady silnie wysuszają moją cerę, potrzebowałam chwili wytchnienia... I właśnie to dały mi minerały! Całkiem dobre krycie (mowa o podkładzie, mogę się obyć bez korektora), ujednolicenie cery, zmatowienie, a wszystko to bez wysuszenia. W końcu mogę powiedzieć, że przekonałam się do kosmetyków mineralnych! :) Minerały Amilie mają estetyczne opakowania, duży wybór kolorów (dobrze opisanych), a ich cena jest bardzo rozsądna :). Cena podkładu to 36 zł za 5 g, a różu to 29 zł za 4 g. Koniecznie muszę sobie kupić jakiś róż z serii rozświetlającej i zainwestować w dobre pędzle do minerałów :). Kosmetyki Amilie można kupić tu (klik). Oprócz podkładów i róży, w ofercie są jeszcze korektory i pudry.




Po lewej róż, po prawej podkład

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Planeta Organica - Tibetan shampoo

Nadeszła pora by zagłębić się w skład używanych przeze mnie kosmetyków. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale jeśli chcę kiedykolwiek być to muszę od czegoś zacząć ;). Jeśli będę pisała głupoty to krzyczcie :P. 

Na pierwszy ogień idzie tybetański szampon, który dostałam na spotkaniu blogerek od sklepu Skarby Syberii. Kosmetyk znajduje się w brązowej buteleczce z pompką. Na opakowaniu jest ładna naklejka, w której zastosowano nadruk matowy, błyszczący i złoty. Dzięki temu produkt wygląda dość luksusowo, na tle innych szamponów. Pojemność szamponu to 280 ml, a jego cena to 19,90. Na moim kosmetyku nie ma informacji po polsku, ale z tego co się orientuję, na kosmetykach zakupionych w sklepach taka informacja już się znajduje. Szampon ma zielony kolor oraz dość silny, ziołowy zapach, który bardzo mi się podoba. Jest to miła odmiana od tradycyjnych, szamponowych woni na jedno kopyto ;). Kosmetyk nie zawiera parabenów i SLS. Po nałożeniu na mokre włosy i masowaniu szampon delikatnie się spienia. Osoby, które lubią mocno pieniące się kosmetyki, mogą być niezadowolone, ale mi to nie przeszkadza, w końcu piana nie ma wypływu na właściwości myjące. Szampon jest dość delikatny. Na co dzień myje dobrze, ale po olejowaniu włosów muszę myć je dwa razy i dobrze się do tego przyłożyć. Najczęściej po myciu nakładam jakąś odżywkę, ale nawet bez niej włosy łatwo rozczesać, są miękkie i błyszczące. Teraz chwila prawdy, moja interpretacja składu...

Skład (INCI): Aqua with infusions of Organic Pterocarpus Santalinus Wood Oil (organiczny olej z drzewa sandałowego), Sapindus Mukurossi Fruit Extract (ekstrakt z orzecha mydlanego), Leontopodium Alpinum Flower/Leaf Extract (wyciąg z szarotki alpejskiej), Organic Helichrysum Arenarium Extract (organiczny ekstrakt z nieśmiertelnika), Artemisia Vulgaris Extract (ekstrakt z piołunu), Organic Panax Ginseng Root Extract (organiczny ekstrakt z żeń-szenia), Eugenia Caryophyllus (Clove) Seed Extract (wyciąg z goździków), Crocus Sativus Flower Extract (wyciąg z szafranu), Curcuma Longa Root Extract (ekstrakt kurkumy), Solidago Virgaurea (Goldenrod) Extract (ekstrakt z nawłoci), Thermopsis Alpine Extract (ekstrakt z łubinnika górskiego), Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, , Decyl Glucoside, Glycol Distearate Xanthan Gum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid.

Jak widać na samym początku mamy całą masę ekstraktów. Nie będę się zbytnio rozpisywać na ich temat bo szczerze mówiąc nie mam wystarczającej wiedzy... W każdym razie ich zadaniem jest robienie dobrze włosom i skórze głowy :). 
Magnesium Laureth Sulfate to emulgator, który nie jest pożądany w składach kosmetyków, ale na razie nic więcej na jego temat nie wiem niestety.
Cocamidopropyl Betaine to delikatny detergent, jest OK :)
Lauryl Glucoside jest to emulgator, który posiada również właściwości myjące i łagodzące. Przyczynia się do powstawania piany
Decyl Glucoside także myje, jest delikatny i nie można się do niego przyczepić ;)
Glycol Distearate Xanthan Gum to niestety dla mnie na razie zagadka :(
Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride ułatwia rozczesywanie włosów, nie doszukałam się na temat tej substancji niczego złego.
Benzyl Alcohol to konserwant, może uczulać, jego stężenie w kosmetyku nie może przekraczać 1%
Sodium Chloride zagęszcza. Hmm... Mogłoby go nie być w sumie.
Benzoic Acid to konserwant, jego maksymalne stężenie w szamponie może wynosić 2,5%, tu jest go mniej niż 1% więc chyba nie jest najgorzej.
Sorbic Acid to konserwant, którego maksymalne stężenie może wynosić 0,6%
Parfum to kompozycja zapachowa
Citric Acid zwiększa trwałość kosmetyku i reguluje pH.

Tyle zdołałam się dowiedzieć, mam nadzieję, że z czasem moja świadomość wzrośnie. Zdaniem laika, czyli mnie ;), skład (a przede wszystkim proporcje składników) tego szamponu jest o wiele lepszy niż tych dostępnych w drogeriach. Będę go dalej używać zgodnie z jego przeznaczeniem ;) Jeśli możecie dodać coś do mojej analizy to piszcie, chętnie zagłębię się w temacie :).


niedziela, 16 czerwca 2013

Baltic sand - piasek od Lovely

Piaskowe wykończenie na paznokciach totalnie podbiło moje serce. Na pewno w te wakacje będę często miała piasek na paznokciach :). Niedawno kupiłam nowość od Lovely - Baltic sand nr 3. Jest to lakier w kolorze morskim, ze srebrnymi drobinkami. Kojarzy mi się z plażą, morzem i palmami :). Drinki z parasolką, leżak i słoneczko. Czego chcieć więcej? Hmm... Np. łatwości nakładania, szybkiego schnięcia, dobrego krycia i trwałości... I ten lakier spełnia wszystkie warunki! Aż jestem zdziwiona, ale to na plus :). Po pierwsze ma wygodny szeroki pędzelek, za pomocą którego łatwo pokryć paznokieć. Lakier ładnie się rozprowadza, nie smuży i dobrze kryje. Dwie warstwy w zuepłności wystarczają. Kosmetyk szybko schnie, troszkę gorzej jest w twardnięciem, na to trzeba ok. 30 minut (żeby lakier był już nie do ruszenia). Pomalowane paznokcie wytrzymały u mnie w stanie nienaruszonym 2,5 dnia (w tym czasie nawet zmywałam, czego na co dzień nie robię). Końcówki się nie ścierały. Po tym czasie naszła mnie ochota na zmianę ;). Jeśli chodzi o zmywanie to najgorsze nie jest, chwilę namaczałam lakier zmywaczem i się udało bezstresowo go usunąć ;). Bardzo bardzo bardzo mi się podoba, to był dobry zakup :)





II świętokrzyskie spotkanie blogerek

Wczoraj gościłam w Kielcach na II świętokrzyskim spotkaniu blogerek! :) Wydarzenie wspominam bardzo przyjemnie, miałam okazję poznać dużo nieznanych mi dziewczyn :). Spotkanie odbyło się w Tiffany Cafe w Kielcach. Miałyśmy okazję zapoznać się z kosmetykami marki Mariza, o których opowiadała pani Basia, oraz Mary Kay, przedstawionymi przez dwie panie Agnieszki. Zrobiłyśmy sobie również zabieg na dłonie :). Na koniec Angel zwiększyła naszą świadomość, opowiadając o składach kosmetyków.

W spotkaniu wzięły udział:

1. Monika http://kulkaowszystkim.blogspot.com/ (organizatorka)
2. Zuzanna http://www.zu-makeup.pl/
3. Monika http://timeforpassion.blogspot.com/
4. Karina http://distinguish-yourself.blogspot.com/
5. Paulina http://glitterinmyhead.blogspot.com/
6. Anna http://allineedismyown.blogspot.com/
7. Marta http://ladychwila.blogspot.com/
8. Wiola http://cynamoonka.blogspot.com/
9. Gosia http://gosiamysz.blogspot.com/
10. Magda http://www.madaleine90.blogspot.com/
11. Kasia http://kobieceszufladki.blogspot.com/
12. Marta http://independentwoman92.blogspot.com/
13. Gosia http://herself-and-i.blogspot.com/
14. Karolina http://siincerro.blogspot.com/
15. Angel http://www.kosmetykibeztajemnic.pl/
16. Anna http://www.45stopni.blogspot.com/
17. Magda http://blizniaczki09.blogspot.com/
88. Kasia http://nafalachistnienia.blogspot.com/










  Sponsorami wydarzenia byli:

pachnacaszafa.pl
elfa-pharm.pl
lagenko.pl
cintamani.pl
urodomania.com
joanna.pl
apiscosmetics.pl
ambasadapiekna.com.pl
natajka89.blogspot.com
mariza.com.pl
Bath and Body Works

Było bardzo miło, dziękuję wszystkim! :)

A takie fanty przywiozłam do domu ;)

Ps.
Za chwilkę na moim fanpejdżu będzie rozdanie z kolczykami (nie mam przebitych uszek ;)) i arganowym specyfikiem do włosów :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...