wtorek, 7 maja 2013

Prozac Nation

Nie chodzi o film (z resztą książka lepsza ;)). Dziś jest ten dzień, czas o tym powiedzieć... Mam dość podły humor, od jakiegoś czasu nie mogę się dostać do lekarza, leki mi się skończyły i zaczynam to odczuwać... No dobra, niektóre osoby już wiedzą, a teraz napiszę to tutaj... Mam depresję. Leczę się od półtora roku, ale zacznijmy od początku... Z perspektywy czasu trudno o tym pisać, ale spróbuję. To nie było tak, że byłam smutna, że miałam gorsze samopoczucie. To znaczy oczywiście byłam smutna, zdołowana itd., ale nie tak jak każdy od czasu do czasu... To było w takim natężeniu, że nie mogłam normalnie funkcjonować. Nie wychodziłam z domu, czułam ciągły niepokój. "Radośnie" olałam wszystko co było do olania i nie obroniłam magistra, nawet nie byłam w stanie się tym zainteresować. Zwolniłam się z pracy. Codziennie kłóciłam się z kim się dało bo inaczej nie potrafiłam, i tak na płaczu się kończyło. Doszłam do wniosku, że cała ludzka egzystencja jest pozbawiona sensu i tak mnie to dołowało, że chciałam umrzeć (ale nie zabić się, za dużo kombinowania, chiałam po prostu położyć się i umrzeć na miejscu). Jedyny sens życia jaki wydawał mi się prawdopodobny to było życie dla przyjemności... Ale to i tak bez sensu bo nic mi tej przyjemności nie było w stanie dać. Kiepsko no nie? Żeby było jasne: nadal sensu życia nie widzę, ale nie muszę o tym myśleć non stop i da się z tym żyć ;). Odkryłam, że problemy ze snem to nie tylko to, że nie można zasnąć... Ja zasypiałam, a po 3 godzinach budziłam się i już nie spałam. Tak co dzień przez kilka miesięcy. Trafiłam do psychiatry, zaczęłam brać leki. Pierwsze były nie trafione, skutki uboczne po całości, a wcale lepiej się nie czułam. Dopiero za trzecim razem coś się ruszyło Rozpoczęłam też terapię. Jakieś wizje szpitala też się przewijały, ale ja bardzo się przed tym broniłam... Miałam przerwy w braniu leków, kończyły się nieciekawie. Dwa tygodnie w Egipcie przepłakałam, rozumiem Marię Peszek w Bangkoku ;). Nie będę wchodzić w szczegóły, w końcu dużo czasu minęło, teraz chodzę do innego lekarza, biorę inne leki (które naprawdę trzymają mnie w pionie), mam innego psychologa. Z Ukochanym się nie kłócę bo jestem spokojna. Wychodzę z domu od czasu do czasu, niekiedy nawet sama ;). Nie rozmyślam o moim tragicznym końcu. Funkcjonuję. Jak dobrze pójdzie to za dwa lata będę w stanie odstawić leki i żyć normalnie. Na razie wszelkie eksperymenty kończyły się powrotem do stanu pierwotnego... Ale jestem dobrej myśli!

Nie potrafię pisać o takich rzeczach, ale mam nadzieję, że coś tam można zrozumieć z tego smęcącego bełkotu. Nie ze wszystkim człowiek potrafi sobie sam poradzić, wariującej chemii w mózgu nie da się po prostu przeczekać.
Mam nadzieję, że nie macie takich doświadczeń :*

Ps.
A magistra obroniłam po terminie, zaświadczenie o leczeniu psychiatrycznym potrafi załatwić wszystko, nawet zebrać komicję w środku wakacji ;).


27 komentarzy:

  1. Hehe to będzie o czym pogadać, bo mam identyczny życiorys :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, szokuje mnie gdy coś takiego słyszę O.O

      Usuń
    2. Chyba nawet podobny czas skoro piszesz o poltora roku... moze jesteś moim zaginionym blizniakiem ;)

      Usuń
  2. Powinnaś studiować filozofię, tam znalazłabyś nie jeden a wiele sensów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka semestrów bawiłam się z filozofią na studiach, ale sensu nie znalazłam, filzofia to dla mnie sztuka dla sztuki ;)

      Usuń
    2. Studiowanie filozofii w połączeniu z problemami tego typu może się skończyć bardzo bardzo źle. U mnie kilka osób na studiach było w podobnej sytuacji i naprawdę gdyby pieprznęli te studia w cholerę to byliby od razu w lepszej formie. Ja przez pewien czas miałam intensywnie zachwianą równowagę, ale nie szukałam pomocy u nikogo (zapewne był to błąd) i radziłam sobie sama z różnym skutkiem.

      Dzięki, że piszesz o tym co się dzieje u Ciebie. To na pewno nie było łatwe. Nie jesteś sama! Pamiętaj o tym :)

      Usuń
    3. Ja już byłam na takim etapie, że nie radziłam sobie z niczym.
      Dziękuję :*

      Usuń
  3. Cierpie na afektywną chorobę dwubiegunową. Gdyby nie leki- byłoby żle. Ciągłe sprzeczki, ciśnienie...I skoki. Raz jestem najlepsza a inni są gorsi a raz jestem do niczego i nie dorastam nikomu do pięt...Szukałamrównowagi...Myslaest dobrze. jest blog...właśnie pracuje nad kolejnym zajęciem...gdy tylko odrobinę sie zapomnę- wszystko wraca. Bez znajomych, bez nikogo jest ciężko. Blog jest elementem mojej terapii...przeraza myśl, że nie bierze się slubu tylko dlatego, że....nie ma sie nikogo na swiadka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, tez traktuję bloga jako terapię w nawiązywaniu znajomości... ale coś słabo idzie...

      Usuń
    2. Mi w tym "pomaga" praca. Ale szału nie ma ;)

      Usuń
  4. A w chwilach dołka nawet wspaniała miłośc jaka przezywam od 8 lat nie potrafi pokazac mi mojej wartosci..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh... Gdy u mnie jest gorzej to jestem innym człowiekiem, nie jestem w stanie myśleć normalnie :( nie dociera do mnie, że w ogóle może być lepiej

      Usuń
  5. I tak Cię uwielbiamy i jesteśmy z Tobą :) I trzymamy mocno kciuki żeby wszystko z czasem wróciło u Ciebie do normy :*

    OdpowiedzUsuń
  6. kochanie, dziękuję ci, że podzieliłaś się tym z nami <3 jesteś bardzo odważna. jeśli chciałabyś ze mną kiedykolwiek porozmawiać, bo też mam coś 'z głową';) wiesz gdzie szukać mojego adresu e-mail <3
    jesteś niesamowita!

    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Nie jestem odważna, po prostu trochę niepoczytalna ;) hihi :*

      Usuń
  7. Czytając to czułam jakbym czytała o sobie. Problemy ze snem straszne - do dzisiaj nie umiem dobrze spać, 2-3 godziny snu i brak możliwości ponownego zaśnięcia. Smutek bez większego powodu, błaganie o to żeby położyć się spać i nigdy nie wstać, agresja, zaburzenia odżywiania (jadłam jak świnia za przeproszeniem), Prozac nie pomógł za bardzo, dopiero podwójna dawka coś dała... Teraz już czuję się na prawdę dobrze, ale znowu za to mam inny problem... Nie odczuwam zbyt wiele, większość rzeczy mnie nie interesuję, mój chłopak dostaje szału już, bo w olewam go po całości, w ogóle straciłam zainteresowanie nim też, nudzi mnie potwornie, o sprawach intymnych nie wspomnę, brzydzę się tym strasznie, a kiedyś było całkiem inaczej... Rozumiem Cię na prawdę, przechodziłam dokładnie przez to samo. Dziękuję za tą szczerość, mało ludzi tak potrafi, a ja poczułam się mniej samotna niż 5 minut temu :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że u Ciebie będzie lepiej. Może porozmawiaj z lekarzem, może inny lek będzie dla Ciebie lepszy?

      Usuń
    2. u mnie juz dobrze jesli chodzi o samopoczucie :) odstawilam leki, nie chce ich znowu brac, jak na razie czuje sie na prawde fajnie :)

      Usuń
  8. W życiu nie powiedziałabym, że masz taki problem.
    Czytając Twoje wpisy wydajesz się wulkanem energii i meega optymistką.:)
    I wiem, że tak w głębi jesteś.
    Każdy z nas ma jakieś choroby,problemy, najważniejsze, że decydujemy się z tym walczyć i to przezwyciężać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem doskonale sobie radzisz z tym problemem, wielu ludzi po prostu by się poddało, a Ty z tym walczysz i widać tego efekty. Dobrze, że o tym napisałaś, musisz wiedzieć że masz w swoich czytelnikach wsparcie, a czasem wygadanie się trochę pomaga. ;) Trzymam kciuki, na pewno wszystko się ułoży.

    OdpowiedzUsuń
  10. Skąd ja to znam... Ale trzeba z uśmiechem iść przez życie, mimo że czasem boli. Ja wolę nie myśleć, gdzie bym teraz była, gdyby nie wsparcie Wojtka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz racje, tak jak napisalas "cos tam mozna zrozumiec" i ja wlasnie "cos tam zrozumialam" :) , ale osoba, ktora nigdy nie chorowala na depresje nigdy tego w pelni nie zrozumie... Osobiscie chcialam Ci podziekowac, ze napisalas o depresji, opisalas ja - otworzylas mi oczy w jakis sposob. Walka z nia musi byc bardzo trudna, zycze Ci duzo, duzo sily!!! Mysle tez, ze to dobrze, ze prowadzisz bloga - czerp z niego pozytywna energie i baw sie z nim. Mozna tez tu poznac wiele wyjatkowych osob,z ktorymi kontakt zaladowuje akumulatory. :) A z osobistego doswiadczenia chcialabym Ci polecic jakis sport grupowy, chocby zajecia fitness w grupie, albo bieganie - ja zawsze wychodze stamtad naladowana endorfinami. Moze warto sprobowac?... Pozdrowienia! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. It is usually thoroughly good during espresso! And make certain to have a get some hassle-free Keurig Beverages supplies to your primary low home brewing
    whilst dining on also it can. Time period is often important the below average a
    drink enthusiast. Farmers at once crammed the region, and
    had not been some time before some people trained your distilling some of the maize to generate whiskey will be a significantly more do.


    My site :: http://coffeemakersnow.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Hi there to all, how is all, I think every one is getting more from this web page, and your views are fastidious in favor
    of new people.

    Look at my web page - electric ovens with grills

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...