sobota, 30 marca 2013

Wesołych świąt!

Przygotowania do świąt już zakończone? U nas już prawie, jeszcze tylko ciasto muszę upiec :). Pierwszy dzień świąt spędzimy w Krakowie, a drugi w Częstochowie, a Wy jakie macie plany na święta?

Razem z Vincem życzę Wam wesołych świąt! :)


Ps.
Następnym krokiem króliczka było dobranie się do zawartości koszyczka :). Chlebek zjedliśmy w trójkę ;)

piątek, 29 marca 2013

Nokia lumia 610 NFC

Dostałam dziś sms z wiadomością, że mogę przedłużyć umowę u mojego operatora. Jako, że jestem bardzo cierpliwa i rozważna... Zamówiłam sobie telefon w przeciągu 5 minut ;). Padło na Nokię lumia 610 NFC. Ktoś ma doświadczenia z tym telefonem? Nie będę żałowała? Wyboru zbyt dużego nie było...

http://www.orange.pl/binaries-http/6606/PL/Binary2/1028521/2106411783.jpg

Konspiracyjnie dla blogerek z Częstochowy i okolic :)

Jak wiecie, lub nie wiecie, w każdym razie zaraz się dowiecie... W Częstochowie odbędzie się wystawa mojego malarstwa. Wydarzenie będzie miało miejsce już za tydzień. Ja to wstydliwa jestem, chronię moje dane osobowe więc tak bezpośrednio zaproszenia tu nie wrzucę... Ale chętnie zaproszę Was indywidualnie ;). Jeśli macie ochotę wybrać się na wernisaż, a potem na zakrapiane afterparty, to zostawcie mail w komentarzu, wyślę Wam zaproszenie :)


czwartek, 28 marca 2013

Astor Lift me up - recenzja podkładu

Dysponując ograniczonym budżetem i posiadając wspomnienie Healthy mix serum od Bourjois wybrałam się swego czasu po podkład. Mój ulubiony podkład był akurat poza moim zasięgiem więc zdecydowałam się na Lift me up od Astor, akurat był w promocji za ok. 30 zł i na opakowaniu widniał napis "lifting serum + radiance make up". Wybrałam odcień 200 Nude. Kosmetyk znajduje się w szklanej buteleczce z pompką, jej pojemność to 30 ml. Całkiem przyjemne opakowanie, chociaż wolę plastikowe pojemniczki, są bezpieczniejsze ;). Podkład ma zapach z którym już się spotkałam w innych kosmetykach, taki typowy, nie rzucił mnie na kolana. Konsystencja jest lekka, podkład dobrze się rozprowadza. Krycie jest optymalne. W moim odczuciu podkład na twarzy jest trochę zbyt tępy, Rozświetlenie pochodzi z drobinek zawartych w kosmetyku. Moim zdaniem są one zbyt brokatowe Nie odpowiada mi taki efekt, wolę kosmetyki bez drobinek, o satynowym wykończeniu, dające wrażenie świeżej cery. Trwałość jest średnia, w ciągu dnia wymaga poprawek. Efektu liftingu nie zauważyłam, ale co ja mogę o tym wiedzieć ;). Z całą pewnością mogę jednak powiedzieć, że nie nawilżył mojej cery, a wręcz ją wysuszył. Kosmetyk oceniam na 3,5/6, nie jest zły, na pewno kogoś zadowoli, ale ja już go nie kupię, nie trafił w moje wymagania, ja potrzebuję czegoś innego. Znacie ten kosmetyk? Co o nim myślicie?






Podaj dalej!

Odespałam już podróż (wczoraj po powrocie do Krakowa byłam tak padnięta, że nawet sobie tego nie wyobrażacie), znalazłam kluczyk do skrzynki... I odkryłam paczuszkę! :D Okazało się, że to prezent od Moniki! (Dziękuję Kochana :*) Zobaczcie co było w środku! :D Bardzo przyjemny początek dnia, no nie?


Zazdrościcie? Na pewno ;). Jest to prezent w zabawie "podaj dalej", polega na przesłaniu trzem osobą upominku, na który składa się coś zrobionego własnoręcznie i jakiś miły podarunek. A może chcecie dostać paczuszkę ode mnie? Jeśli tak To szybciutko podajcie w komentarzu nick pod którym obserwujecie mój blog i adres e-mail. 3 pierwsze osoby mogą liczyć na prezent ode mnie :)

wtorek, 26 marca 2013

Jestem ekspertem od koloryzacji!

Odkryłam ideał w temacie farb do włosów! Wcześniej używałam Perfect Mousse Schwarzkopf. W gamie tych farb odkryłam idealny kolor, a na dodatek odpowiadała mi pod względem zapachu, wpływu na włosy i trwałości. Był tylko jeden minus... Tej pianki jest tak dużo, że jej nakładanie trwało wieki. Przy moim leniu to nie było zbyt fajne... Ale teraz mam ideał! Ten sam kolor, te same właściwości, a aplikacja to bajka :D. Superszybka Color Mask Schwarzkopf! Idealna dla mnie, trafia w moje wymagania. Polecam wszystkim leniom ;). Znacie tą farbę? Jak się u Was sprawdziła?
Ps.
Nie mam porównania z profesjonalnymi farbami, ale dla lenia wycieczka do sklepu fryzjerskiego to ciężkie przedsięwzięcie ;). W każdym razie wśród farb drogeryjnych to mój absolutny hit.



Tu Wasza korespondentka z Częstochowy! :D

Piszę do Was od mojej babci :). Po jednej stronie stołu ja, a po drugiej Ukochany, właśnie kopię go po nogach ;). Połowę pracy już mam za sobą, jak dobrze pójdzie to jutro zakończę i wrócimy do Krakowa :). Zaszczyciliśmy naszą obecnością wydział sztuki, ale nic nie załątwiliśmy jak zwykle ;). Będąc w centrum skoczyłam po coś kosmetycznego ;). Po wyjściu ze sklepu i przejściu paru kroków nagle zaczęłam się cieszyć, piszczeć i skakać ;). Ukochany nie wiedział o co chodzi, myślał, że cieszę się z zakupów ;)... A chodziło o to, że zobaczyłam moją przyjaciółkę! My mieszkamy w Krakowie, ona w Katowicach, najłatwniej spotkać się przy okazji w Częstochowie ;). Jaki ten świat mały! :) A jak Wam mija dzień?

moja moja <3

poniedziałek, 25 marca 2013

Rockowa księżniczka ma swojego księcia

Moja miłość od kilku lat - zapachy Black XS od Paco Rabanne. Po prostu uwielbiam! Flakoniki są troszkę kiczowate, ale w uroczy sposób, nie oczekuję od nich elegancji ;). Perfumy mają intrygującą woń, często ktoś mnie pyta czym pachnę ;). Ich trwałość jest cudowna, używałam ich gdy pracowałam w pizzerii i nawet po 8 godzinach pracy ludzie wyczuwali ode mnie zapach perfum (a nie tylko pizzy ;)). Ciężko mi pisać o zapachach, nie mam do tego zmysłu, więc daruję sobie dłuższe wywody, opiszę to co zauważyłam. Obie wersje (damska i męska) są moim zdaniem słodko ostre (damska pół na pół, męska bardziej ostra), są to bardzo charakterystyczne i oryginalne zapachy. Nie można ich pomylić z czymś innym ;).  Mocno identyfikuję się z rockową księżniczką z reklam ;). Hihi. A mój książę pachnie Black XS for him. Hipnotyzuje mnie tym zapachem :D. Szczerze się przyznam, że to kolejne flakony w naszym domu, jesteśmy bardzo wierni tym zapachom już od kilku lat. Inne perfumy na naszych ciałach goszczą bardzo sporadycznie ;). Znacie te zapachy? Podobają się Wam? A Wy czym pachniecie?

Ps.
Ukochany koniecznie chciał bym Wam pokazała nasze zapachy, on jest takim samym fanatykiem jak ja ;)


niedziela, 24 marca 2013

Mobile mix nr 1

Czas bez aparatu pozwolił mi odkryć jakie urocze zdjęcia robi mój telefon ;). Nie są ostre, mają kiepską jakość, ziarno, są oświetlone chamską lampą błyskową... Ale mi się podobają :). Taka dokumentacja w nieudolnym klimacie :). Dziś zdjęcia z ostatnich dwóch tygodni. Chcecie takie posty co tydzień w niedziele?

Pierwszy dzień w fitness clubie

Oczekiwanie na busa. Nigdy więcej, okropnie się czułam po takim jedzeniu (oczywiście to na spółkę z Ukochanym)
Odnóżka, która zasili moją roślinkę (kiedyś o niej napiszę bo jest dla mnie bardzo ważna)


Pudełeczko na pierdoły zrobione przeze mnie ostatnio :)
Pozostałości po chorobie Vinca
Dżemik wiśniowy od mojej babci <3



Czasoumilacz

Ania perkusistka <3
Takie coś do chrzczenia dzieci. U rodziców Ukochanego w salonie ;)

Kubek z McDonald's. Muszę przyznać, że się im udały, całkiem fajnie zaprojektowane.


Ostatnie przygotowania do wystawy

Przywołujemy wiosnę!

Za oknami mróz i śnieg, trzeba coś z tym zrobić! Wraz z Vincentem postanowiliśmy iść na piknik, na ukwieconą łąkę. No dobra, na ukwieconą kołdrę... Zima już nie ma szans! Wiecie jaki jest mój ulubiony kolor? Hmm... Pewnie się domyślacie (a niektóre osoby wiedzą, nie będę pokazywać na nie palcem ;)), ale chodzi mi o ubraniowy kolor ;). Mam kilka takich kolorów: czerń (no dobra, jak na magistra sztuki przystało, wiem, że to barwa, a nie kolor), ale ona wiosny nie przywoła... Granat, też taki średni, ale co poradzę uwielbiam go... I czerwień! Z tego może coś być! Granat + czerwień, co myślicie? Mi się bardzo podoba takie kontrastowe połączenie :). Do tego złote dodatki i mamy... Hmm... Boże Narodzenie? Nie no, ja się upieram, że to wiosna! W takim grzecznym, trochę marynarskim stylu... A Wy jak myślicie? Podoba Wam się nowy ransporterek króliczka? :)







Sweterek - Marks&Spencer, sukienka - Mohito, naszyjnik - by dziubeka

Uszaty rekonwalescent

Z Vincentem jest już wszystko dobrze. Apetyt mu powrócił, herbatkę rumiankową pije litrami ;). Dzisiaj wieczorem dostanie ostatnie dawki leków. Jeszcze kilka dni postu na sianku, a potem rozpocznę urozmaicanie jego diety. Szczerze mówiąc myśl o podawaniu leków trochę mnie przerażała, ale w praktyce okazało się to znacznie łatwiejsze niż myślałam. Króliś chętnie pije ze strzykawek, na koniec nawet je wylizuje :). Dziś znowu nas nastraszył... Przy ostatnim leku odgryzł końcówkę strzykawki! Zamarłam! Próbowałam wyjąć mu ją z pyszczka, ale mi się nie udało. Ciągle huczało mi w głowie, że króliki nie wymiotują! Zaczął ją mielić, ja ciągle pilnowałam by jej nie połknął, a Ukochany dzwonił do weterynarza. Adrenalina na 120! Po rozmowie okazało się, że nawet jeśli ją zje to nic się nie stanie. W rezultacie pozwoliliśmy mu ją przemielić do końca i przestaliśmy go męczyć ;). Ile emocji w ten niedzielny poranek ;). Zobaczcie jak nasz bohater się prezentował przed użarciem strzykawki. Rozkoszny, prawda?


Ach ten różowy języczek <3


Mam dziwne wrażenie, że ten lek jest słodki ;) Nawet jego zapach jest taki słodkawy, a Vincent go uwielbia :)

sobota, 23 marca 2013

Róż i już! W poszukiwaniu różu idealnego

W życiu wypróbowałam sporo odcieni róży, ale nigdy nie byłam przekonana w 100%, który jest dla mnie najlepszy. Postanowiłam zaryzykować z... Różowym różem :). Nie byłam pewna jak się odnajdę z takim rumieńcem więc postanowiłam sprawdzić trafność decyzji przy użyciu czegoś o przystępnej cenie. Padło na Ohh! Blushed again... 2-tonowy róż miss sporty w kolorze 002 rose. Jego cena to ok. 10 zł. Kosmetyk znajduje się w plastikowym opakowaniu z przeźroczystym wieczkiem. Nie przepadam za takimi pojemniczkami gdyż boję się wrzucić je do kosmetyczki, może się otworzyć. W szufladzie za to się sprawdza idealnie ;). Ma bardzo delikatny zapach, trzeba się porządnie nawciągać żeby poczuć ;). Róż składa się z dwóch odcieni ułożonych w kształt okręgów. Środek jest stonowany, ma kolor brązu wpadającego w róż. Okrąg zewnętrzny to już typowy pink. Kolory można zmieszać albo skupić się na jednym. Kosmetyk posiada drobinki. Są one dość duże, na szczęście na twarzy nie są zbyt widoczne. Pigmentacja kosmetyku jest raczej słaba, ale pozwala to stopniować natężenie koloru. Nie ma problemu z nakładaniem i rozcieraniem. Efekt na skórze wydaje mi się dość tępy, róż jest zbyt pudrowy jak na mój gust. Wolę trochę inny efekt, dla mnie róż powinien mieć satynowe wykońćzenie. Dużym minusem jest trwałość, a raczej nietrwałość ;). Co kilka godzin trzeba nanieść go od nowa. Moja ocena to 4,5/6. Ideał to nie jest, ale na eksperymenty kolorystyczne jak najbardziej się nadaje :). Znacie ten kosmetyk? Jaki jest Wasz ideał?




Mydełko arganowe

Olejek arganowy znają chyba wszyscy zaglądający na blogi urodowe (i nie tylko, mój Ukochany też się zagłębił w temat gdy przyszło mu projektowanie etykietki dla tegoż kosmetycznego cudu). O jego właściwościach rozpiszę się przy innej okazji, dziś będzie o mydełku. Mowa o kostce posiadającej właściwości regenerująco-łagodzące, na bazie roślinnej z dodatkiem oleju arganowego i protein mleka koziego. Mydełko otrzymałam od firmy JM Spa&Wellness (klik). Kosmetyk ma silny, przyjemny zapach, który, po użyciu, jest delikatnie wyczuwalny na dłoniach. Pokryty jest złotymi drobinkami, które znikają po pierwszych użyciach (takie niby nic, ale cieszy próżną kobietę ;)). Fajnie się pieni, dobrze myje. Co ciekawe mydełko nie wysuszyło mi skóry, mam wrażenie, że nawet delikatnie nawilżyło. A teraz prawdziwy hit! Pamiętacie jak okrutnie skaleczyłam się w palec? Ranka już prawie zagojona, ale za to dostałam paskudnego uczulenia od plastra. Skóra zaczęła mnie swędzieć, wysuszyła się i boleśnie popękała :(. Nie wiedziałam czym to smarować, w końcu postanowiłam przeczekać. Mycie zwykłym mydłem zaostrzało nieprzyjemne objawy, a po mydełku arganowym skóra zaczęła się goić! Pęknięcia się leczą, wysuszenie się zmniejszyło i ogólnie mniej boli :). Podpisuję się pod właściwościami łagodzącymi tego mydełka! Możecie je kupić TU (klik), kostka o masie 130 g kosztuje w tej chwili 29,00. Moim zdaniem cena trochę wygórowana jak na mydło do użytku codziennego, jednak przy problemach z podrażnieniem na pewno je kupię. Moja ocena to 5,5/6




piątek, 22 marca 2013

Pan Vincent był chory...

Dziś stało się coś strasznego! Vincent się pochorował! Od rana był osowiały, leżał cały czas, nie jadł, nie pił... Wzięłam go na kolana, a on nic, a zazwyczaj szkudził ile wlezie. Wsadziłam go do klatki, położył się... Dałam mu pietruszkę, truskawkę, nawet krakersa, a on nic. Panika! Telefony do mamy, do Ukochanego... Tak strasznie się bałam! Pojechaliśmy do weterynarza. Ja już miałam czarne wizje: Vinc chory na jakąś niestandardową chorobę, nie wiadomo co mu jest i jak leczyć... Na szczęście weterynarz dokładnie wiedział co dolega uszatemu. Problemy z brzuszkiem. Dostał 2 zastrzyki i już w trakcie wizyty trochę żywszy się zrobił. Do domu zabrałam całą masę leków. Teraz króliczek już sobie kica i wcina sianko :). Mam nadzieję, że się nie pogorszy i po weekendzie będę miała zdrowego uszatego :). Ale strachu się najadłam...


Żurawinowa kula do kąpieli The Secret Soap Store

Wczoraj sprawiłam sobie relaksującą kąpiel, której bohaterką była żurawinowa kula The Secret Soap Store, otrzymana w ramach współpracy od JM Spa&Wellness. To było bardzo miłe doświadczenie, ale zacznę od początku. Kula zabezpieczona jest folią i opakowana w materiałowy woreczek. Wygląda to bardzo estetycznie i idealnie nadaje się na prezent. Gdyby tylko moja przyjaciółka posiadała wannę to na pewno bym jej kupiła taki umilający czas kosmetyk :). Kula, jeszcze w opakowaniu, roztaczała piękny zapach. Położyłam ją sobie na oparciu sofy i w ten sposób mogłam przez cały dzień cieszyć się jej aromatem. W końcu nadszedł wieczór, pora kąpieli. Szybko usunęłam folię zabezpieczającą (duży plus za to, że nie musiałam zrywać jej zębami ;) i wrzuciłam kosmetyk do wanny. W łazience zaczął roztaczać się zapach żurawiny, woda musowała i nabierała różowego zabarwienia. Suszona żurawina uwolniła się i zaczęła pływać na powierzchni wody. Wskoczyłam do wanny. Ze zdziwieniem zauważyłam, że zamoczona skóra pokryta jest delikatnym filmem, to pewnie sprawka olejków zawartych w kuli. Po wyjściu z wanny i wysuszeniu się delikatna warstwa na skórze nadal była wyczuwalna. Ciało było miękkie i pachnące. Kąpiel nie wysuszyła mojej skóry, mam wrażenie, że nawet ją nawilżyła. Nie użyłam balsamu gdyż wydał mi się zbędny. Nie pomyliłam się, moja skóra nadal jest ładnie nawilżona, delikatny zapach ciągle jest wyczuwalny! Jeszcze jedna istotna rzecz (pamiętajcie, że ja jestem leniem ;)), po kąpieli nie musiałam myć wanny, wystarczyło ją opłukać wodą ;). Mogłam leżeć i pachnieć (dosłownie)! Czego chcieć więcej? Dla mnie 6/6.



Kosmetyk możecie kupić TU, jego cena w tej chwili to 8,50.






czwartek, 21 marca 2013

Festiwal zdrowia w Galerii Krakowskiej

Już od jutra! Wybieracie się? Ja tak, myślę, że warto pomyśleć o swoim zdrowiu :)


Co na obiad? Rozdanie!



Nie ma to tamto, jest rozdanie! A właściwie konkurs. Mam dla Was drobny upominek widoczny na zdjęciu (sofa i ściana jest elementem dekoracji i nie stanowi nagrody ;) nie oddam ;)). Wszystko świeżutkie i nieużywane. A co trzeba zrobić żeby mieć szanse na wygraną? Trzeba spełnić kilka warunków:

1. być publicznym obserwatorem bloga
2. polubić mnie na facebook'u (klik) (jeśli posiadasz)
3. podać swój adres e-mail
4. sedno sprawy: podać przepis na szybkie, proste i tanie danie obiadowe, najlepiej wegetariańskie (nie musi to być dokładna receptura, po prostu napiszcie co z czym i do czego ;), tak żebym mogła upichcić Ukochanemu i przy okazji nie stracić nerwów

Aby zgłosić się do konkursu należy pozostawić w komentarzu zgłoszenie:

obserwuję jako:
na fb lubię jako:
e-mail:
przepis:

Konkurs trwa od 21.03 do 11.04 do północy. 12.04 królik wylosuje zwycięzcę, po czym umieszczę wyniki na blogu.
Serdecznie zapraszam do udziału! Pamiętajcie, że Wasze przepisy poprawią jakość egzystencji mojego .Ukochanego! :)

Jeszcze jedna ważna rzecz! Przewiduję nagrodę niespodziankę dla osoby, która przyjdzie do naszego mieszkania i ugotuje nam obiad ;) Hihi, ja naprawdę nie cierpię gotować ;)

Ps.
Jak coś fajnego dla Was znajdę to dodam do puli nagród :)






***



Aktualizacja:
Z powodu mojego wyjazdu przedłużam konkurs do 15.04 do północy. 16 odbędzie się losowanie :)


 
Głodny Ukochany misi się żywić śmieciami, smutne prawda? Uratujcie go!

 

JM Spa&Wellness

Zobaczcie co wczoraj odebrałam! :D Już nie mogę doczekać się testowania! I pomyśleć, że paczuszka przeleżała tydzień na poczcie. Awizo ukryło się dobrze w skrzynce. Dziwne, bo zaglądaliśmy tam na bieżąco. No nic, grunt, że kosmetyki są już u mnie i mogę rozpoczynać testy. Już nie mogę doczekać się wieczornej kąpieli :D.


Zastanawiam się nad treningiem z trenerem personalnym. Chyba się dzisiaj umówię, ale nie wiem na kiedy. Może jutro? Muszę popracować nad wyglądem ciała bo sezon szortów już niedługo, a i do pracy by się przydało ;).

Ps.
Prawdopodobnie dziś pojawi się u mnie konkurs :)

środa, 20 marca 2013

Spring

Nie wiem jak u Was, ale u mnie zdecydowanie dziś było czuć wiosnę w powietrzu. Słoneczko przebijało się przez chmury, było ciepło. Z tej okazji założyłam coś lżejszego - pseudoskórkę, a na nią futrzaną kamizelkę. W drodze na siłownię nie zmarzłam :). Buty widoczne w tej stylizacji to dość świeży nabytek. Pamiętacie jak pisałam, że oddałam buty do reklamacji? Już ich nie odzyskałam, ale mogłam wybrać sobie inne. Uwielbiam je, są bardzo wygodne, aż jestem zdziwiona ;). A u Was wiosna już się pojawiła?




Kamizelka - Sh + moja interwencja, kurteczka - Mohito, bluzka - Orsay, spodnie - Tally Weijl, buty - Street Shoes



Odebrałam dziś paczuszkę, która przeleżała na poczcie tydzień, nie wiem jak do tego doszło :(. Awizo jakoś się schowało w skrzynce. Grunt, że już mam i będzie o czym pisać :D.

Ps.
Mocny post, o którym wczoraj wspominałam, musi poczekać ;). Nastąpił zwrot akcji więc nie będę uprzedzać faktów. Zdradzę Wam tylko, że będzie to ilustrowana historia mrożąca krew w żyłach, ale za to ze szczęśliwym zakończeniem (oby!) :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...